Właściciel Tottenhamu przyznał się do winy. Grozi mu 45 lat więzienia

Joe Lewis to brytyjski miliarder, którego firmy inwestycyjne Tavistock Group i ENIC Group posiadają udziały w wielu przedsiębiorstwach z branży nieruchomości, energetyki czy sportu, w tym m.in. piłkarskim zespole Tottenhamu. Ostatnio media przekazały, że 86-latek przyznał się przed amerykańskim sądem do wykorzystywania poufnych informacji w celach zarobkowych, dzięki czemu jego biznesy mogły generować milionowe zyski.

Joe Lewis jest jednym z najbogatszych mieszkańców Wielkiej Brytanii. W rankingu opublikowanym przez "Sunday Times" z 2023 r. zajął 39. miejsce, a jego majątek szacowany jest na ponad pięć miliardów funtów. 86-latek już w lipcu zeszłego roku został zatrzymany i oskarżony o przekazywanie poufnych informacji, do których dostęp powinni mieć jedynie pracownicy jego firm. Akt oskarżenia miał 29 stron, a Lewisowi postawiono 19 zarzutów. Na początku 2024 roku miliarder przyznał się do winy.

Zobacz wideo Sportowcy w sejmie. "Nie wyrażałem zgody na poprzedni kierunek"

Właściciel Tottenhamu może trafić za kratki na wiele lat. Wszystko przez oszustwa

Amerykański sąd w Nowym Jorku zarzucił Joe Lewisowi, że w latach 2013-2021 znacząco nadużywał kompetencji, dzieląc się poufnymi informacjami i sekretami, które dotyczyły działalności jego firm. Dostęp do takich danych miały nieupoważnione osoby, takie jak m.in. przyjaciele, rodzina czy kochanki miliardera. Lewis "doradzał" im inwestycje w dane spółki, dzięki czemu manipulował papierami wartościowymi na giełdzie, notując przy tym ogromne, milionowe zyski.

86-latek poszedł na ugodę z amerykańskimi prokuratorami i przyznał się do części postawionych mu zarzutów. Z tego powodu jedna ze spółek Lewisa, Broad Bay Ltd, również przyznała się do oszustwa  i została ukarana grzywną w wysokości 50 milionów dolarów. Za wszystkie zarzuty właścicielowi Tottenhamu groziłoby nawet 45 lat więzienia, jednak dzięki współpracy z wymiarem sprawiedliwości kara ma wynieść od 18 do 24 miesięcy. Jednocześnie ugoda pozwala mu odwołać się od wyroku, jeśli sąd postanowi posłać go do zakładu karnego.

"Jest mi bardzo wstyd. Przepraszam sąd za moje przewinienia" - mówił podczas rozprawy Joe Lewis cytowany przez BBC. "Dzisiejsze przyznanie się do winy po raz kolejny potwierdza prawdziwość zarzutów  przeciwko Josephowi Lewisowi postawionych mu zaledwie sześć miesięcy temu. Prawo jest równe wobec każdego, bez względu na to, kim jesteś i ile posiadasz majątku" - dodał prokurator Damian Williams.

Co na to Tottenham? Już w lipcu minionego roku klub odciął się od jakichkolwiek komentarzy nt. zatrzymania swojego właściciela. "To kwestia prawna, która jest niezwiązana z klubem i w związku z tym nie będziemy się do niej odnosić" - oświadczył wówczas zespół. Obecnie Tottenham z 40. punktami na koncie zajmuje piąte miejsce w tabeli Premier League.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.