Piłkarze Stefano Pioliego przystępowali do tego starcia w roli faworytów. Nie może to dziwić, ponieważ w ośmiu ostatnich spotkaniach przegrali tylko raz. Udinese od początku listopada wygrało za to tylko dwa spotkania z Bolonią (3:0) oraz... AC Milanem (1:0) w 11. kolejce Serie A. Była to zatem doskonała okazja, aby się zrewanżować.
Mecz znakomicie rozpoczął się dla gości, ponieważ w 31. minucie po doskonałej akcji zespołowej gola strzelił Ruben Loftus Cheek. Niespełna dwie minuty później doszło do skandalicznych scen z udziałem kibiców gospodarzy, którzy dopuścili się rasistowskim wyzwisk w kierunku bramkarza Mike'a Maignana.
Urodzony w Gujanie Francuskiej piłkarz błyskawicznie powiedział o wszystkim arbitrowi, a następnie postanowił opuścić murawę i udać się do szatni. Fabio Maresca nie pozostał obojętny na to zdarzenie i zdecydował się przerwać mecz. Na zamieszczonych w sieci materiałach wideo widać, że piłkarze AC Milanu namawiali bramkarza do powrotu na boisko i udało im się. Po niespełna 10 minutach spotkanie zostało wznowione.
Sądząc po wpisach na profilu Udinese, klub nie przejął się zbytnio tym zdarzeniem. "Mecz został wstrzymany na kilka minut, ale wracamy do gry" - przekazano.
Tuż po wznowieniu gry do ofensywy ruszyli piłkarze Gabriele Cioffiego, którzy w 42. minucie doprowadzili do wyrównania po fantastycznej indywidualnej akcji Lazara Samardzicia. W przerwie na boisko został wprowadzony skrzydłowy Florian Thauvin. I była to kapitalna decyzja, ponieważ w 62. minucie piłkarz zdobył bramkę na 2:1. Fatalny błąd popełnili jednak obrońcy na czele z Theo Hernandezem. "Kabaret" - podsumował ich zachowanie komentator Eleven Sports.
Jeśli taki rezultat utrzyma się do końca meczu, to Udinese zaliczy spory awans w tabeli Serie A i ucieknie od strefy spadkowej. Będzie miało wówczas na koncie 21 punktów (14. miejsce). AC Milan pozostanie za to na trzeciej lokacie (42 pkt).