Kilka dni temu Fernando Santos został trenerem Besiktasu. Nową pracę znalazł zaledwie cztery miesiące po zwolnieniu z reprezentacji Polski. Portugalczyk jest już piątym trenerem tureckiego giganta w tym sezonie. Besiktas zajmuje czwarte miejsce, ale do strata do liderującej dwójki wynosi ponad 15 punktów, więc zadanie Santosa jest utrzymanie pozycji gwarantujące grę w europejskich pucharach.
Pierwszy tydzień dla Santosa był wymarzony. W debiucie wygrał 3:0 z Fatih Karagumruk. Po meczu bawił się z siedzącymi na trybunach kibicami. Były to niespotykane obrazki, pamiętając o tym, jak Portugalczyk zachowywał się jako selekcjoner reprezentacji Polski. Kilka dni później Besiktas wygrał 4:0 z Eyupsporem w Pucharze Turcji.
W sobotę zespół Santosa czekało wyjazdowe spotkanie z Pendiksporem, który wygrał trzy z 20 meczów w sezonie i zajmował 19. miejsce w ligowej tabeli. Beniaminek z przedmieść Stambułu wydawał się idealnym rywalem, aby poprawić bilans Santosa. Portugalczyk brutalnie zderzył się z rzeczywistością.
Outsider wygrał to spotkanie aż 4:0. Pierwsza bramka padła już w trzeciej minucie. Później grę kontrolował Besiktas, ale nie potrafił zdobyć bramki. Piłkarze Pendiksporu urządzili rywali 12-minutowy tajfun w drugiej połowie. Od 70. do 82. strzelili trzy gole. Było to dla nich pierwsze zwycięstwo od połowy listopada. Dla Besiktasu była to z kolei ósma porażka w tym sezonie w lidze. Wpadki, choć zdarzają w tym sezonie często, to klęski w postaci porażki różnicą czterech bramek jeszcze nie było
Besiktas zajmuje w tym momencie czwarte miejsce w tabeli z dorobkiem 35 punktów po 21 meczach. Liderem jest Fenerbachce, które ma 53 punkty, drugi Galatasaray - 51 punktów. Trzeci jest Trabzonspor (37 punktów) Czwarte miejsce daje Besiktasowi grę w eliminacjach Ligi Konferencji Europy.