Kiedy 9 października 2019 roku Radosław Majecki zmieniał kończącego wówczas karierę Łukasza Fabiańskiego w meczu el. MŚ 2022 z San Marino, wydawało się, że przed nim wielka światowa kariera. Niedługo później przechodził przecież z Legii Warszawa do AS Monaco aż za siedem milionów euro. Przez następne lata nie był jednak pierwszoplanową postacią francuskiego zespołu. Mimo to sytuacja może się teraz zmienić.
Na początku stycznia trener Adi Huetter postanowił dać szansę Polakowi w meczu 1/32 finału Pucharu Francji z RC Lens. I nie zawiódł się. Nie dość, że Majecki obronił dwie jedenastki, co pozwoliło awansować drużynie do kolejnej rundy zmagań, to został wybrany MVP tego etapu rozgrywek i znalazł się na pierwszej stronie prestiżowego dziennika sportowego "L'Equipe".
Mimo że spisał się bardzo dobrze, to kolejnym starciu Ligue 1 do bramki powrócił kupiony latem z RB Salzburg Philipp Kohn. W sobotę Majecki znów otrzymał jednak szansę w meczu 1/16 finału pucharu z Rodez. I choć wydawałoby się, że piłkarze Huettera nie mieli większych problemów, ponieważ po trzech golach Wissama Ben Yeddera wygrali 3:1, to bramkarz nieraz uratował ich przed stratą bramki.
Podczas meczu niezwykle aktywni byli kibice zespołu, którzy nie mogli się nachwalić 24-latka. "No cóż, z tą kiepską obroną, wynik mógłby wynosić 3:1 bez Majeckiego, którego uważam od chwili jego przybycia za bardzo dobrego bramkarza", "musimy za wszelką cenę postawić na Majeckiego, który jest lepszy od naszych trzech bramkarzy", "myślę, że Majecki jest dużo lepszy od Kohna", "mimo że w defensywie panuje bałagan, to bardzo podoba mi się Majecki", "nie rozumiem, dlaczego Majecki nigdy nie dostawał u nas szans. Jest przekonujący, spokojny i dowodzi obroną, czego nie robi Kohn" - pisali na Twitterze.
Zobaczymy zatem, czy apel kibiców zmusi do refleksji trenera Huettera. Najbliższą okazję, aby się o tym przekonać, będziemy mieli już w sobotę 27 stycznia, kiedy AS Monaco zmierzy się na wyjeździe z Olympique Marsylią. Niewątpliwie jeśli otrzyma szansę w tak ważnym starciu, to będzie znaczyło, że przekonał do siebie szkoleniowca.