Dramat polskiego klubu. Kuriozalne problemy. "Brak licencji i karna degradacja na 95 proc."

Chociaż Skra Częstochowa wróciła na własny, odnowiony stadion przy ul. Loretańskiej, to wciąż może nie otrzymać licencji na grę w II lidze, a nawet lidze okręgowej. Wszystko przez brak trybun. Te na obiekcie powstać nie mogą, bo tereny, na których miałyby zostać zbudowane, należą do PKP. - Na ten moment brak licencji i karną degradację szacuję na 95 procent - w rozmowie z portalem przegladsportowy.onet.pl powiedział prezes klubu - Artur Szymczyk.

W sezonie 2020/21 Skra Częstochowa wywalczyła historyczny awans do I ligi. Historyczny, bo choć w przeszłości klub grał na tym poziomie rozgrywkowym, to ostatni raz miało to miejsce aż 69 lat temu. Sukces Skry nie odbił się jednak wielkim echem, bo znacznie szybciej i efektowniej rozwijał się jej lokalny rywal - Raków.

Zobacz wideo "Rankingowa jedynka ciążyła Idze Świątek". Adam Romer wyjaśnia, z czym mierzyła się polska tenisistka

Oba kluby łączył jednak jeden problem: brak własnego stadionu. Raków po awansie do ekstraklasy rozgrywał mecze w Bełchatowie, a jego stadion po renowacji nie nadawał się do fazy grupowej europejskich pucharów. W niej, tak samo jak w fazie play-off Ligi Mistrzów, częstochowianie musieli grać w Sosnowcu.

Problemy na poziomie I ligi miała też Skra. Po awansie na drugi poziom rozgrywkowy drużyna całą rundę jesienną grała na wyjazdach. Wiosną wciąż tułała się albo po obcych stadionach, albo po obiektach w Sosnowcu i Bełchatowie. W ostatniej z miejscowości Skra grała też niemal cały poprzedni sezon.

Chociaż tuż przed spadkiem do II ligi Skra wróciła na swój stadion przy ul. Loretańskiej, to jej problemy nie zniknęły. Co więcej, stały się one poważniejsze, bo mimo że obiekt został wyremontowany, to Skrze grozi usunięcie z ligi, a nawet zniknięcie z mapy piłkarskiej Polski.

Wszystko przez to, że stadion przy ul. Loretańskiej nie ma trybun. Ich posiadanie niezbędne jest do otrzymania licencji nawet na poziomie okręgowym. A na budowę trybun na stadionie Skry, przynajmniej na razie, się nie zanosi.

Kuriozalny problem drugoligowca

- Na ten moment brak licencji i karną degradację szacuję na 95 procent. To jest bardzo realne zagrożenie. Bez trybun nie dostaniemy licencji nawet na okręgówkę, ponieważ tam również jest wymóg posiadania trybun. Nawet grające tam nasze rezerwy mogą mieć problem. Na razie są traktowane ulgowo, bo obiekt jest w modernizacji - w rozmowie z portalem przegladsportowy.onet.pl powiedział prezes Skry - Artur Szymczyk.

- Posiadamy również I-ligową drużynę kobiet, która nie może zdobyć nowych kibiców, bo nikt z ulicy nie może wejść na ich mecz. Nie da się tak funkcjonować, aby klub musiał myśleć o zakupie trybun z własnych środków na miejskim stadionie - dodał.

Jak poinformował portal, z budową trybun na stadionie Skry jest jeszcze jeden kuriozalny problem. Teren, na którym miałyby stanąć trybuny należą bowiem do PKP. "Wydaje się to jednak do przeskoczenia, ponieważ miasto może na zasadzie bezgotówkowej wymienić się z PKP na grunty. Z naszych informacji wynika, że w pobliżu częstochowskiego dworca znajduje się kawałek ziemi niepotrzebny miastu, który przydałby się PKP. Władze miasta od nabycia lub przejęcia tego terenu uzależniają budowę trybun" - czytamy.

- My jako klub możemy te trybuny postawić, ale potrzebujemy na to finansowania, którego klub raczej nie jest w stanie pozyskać. (...) Miasto chyba odbiera nasze wołanie o pomoc jako naciągane stanowisko klubu, na zasadzie, że Skra i tak sobie jakoś poradzi. Tym razem jednak jest to błędne myślenie, bo o ile często prezesi martwią się na zapas, to tym razem my tego problemu nie wyolbrzymiamy - podsumował Szymczyk.

Po rundzie jesiennej II ligi Skra zajmuje 9. miejsce w tabeli z dorobkiem 27 punktów. Częstochowianie tracą trzy punkty do Hutnika Kraków i Chojniczanki Chojnice, które zajmują barażowe, 5. i 6. miejsce w tabeli. Skra rozegrała jednak o jeden mecz mniej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.