"Odeszła jedna z największych legend światowego sportu. Łączymy się w bólu z rodziną i kibicami na całym świecie. Jesteśmy w żałobie po odejściu wielkiego bohatera naszego futbolu" - przekazał prezes brazylijskiej federacji piłkarskiej (CBF) - Ednaldo Rodrigues.
Z szefem CBF nie sposób się nie zgodzić. Mario Zagallo był nie tylko bohaterem brazylijskiego futbolu, ale też światową ikoną tej dyscypliny i całego sportu. Były piłkarz i trener, który zmarł w wieku 92 lat, w obu rolach aż pięciokrotnie uczestniczył w finałach mistrzostw świata. Nikt nie dokonał tego tyle razy.
Zagallo triumfował w czterech finałach. W 1970 r. stał się pierwszym w historii człowiekiem, który wygrał piłkarskie mistrzostwa świata jako zawodnik i selekcjoner. Później dokonali tego tylko Franz Beckenbauer (1990) i Didier Deschamps (2018). Zagallo wygrał mundial w Meksyku, rozbijając w finale Włochów (4:1). W jego kadrze grali tacy zawodnicy jak Pele, Jairzinho, Gerson czy Roberto Rivellino.
W dniu triumfu nad Włochami Zagallo miał zaledwie 38 lat. Brazylijczyk został drugim najmłodszym selekcjonerem, który wygrał mundial. Młodszy był tylko Alberto Suppici, który w 1930 r. poprowadził do złota Urugwaj, mając raptem 31 lat.
Jako piłkarz Zagallo dwukrotnie zostawał mistrzem świata. Pierwszy raz w Szwecji w 1958 r., a po raz drugi w Chile w 1962 r. Na obu turniejach Zagallo strzelił po jedynym golu. W Szwecji trafił nawet w finale, w którym Brazylijczycy rozbili gospodarzy (5:2). Zagallo był ostatnim żyjącym mistrzem świata tamtej reprezentacji.
Zagallo prowadził też reprezentację Brazylii na mundialu w 1974 r., jednak tam - bez Pelego - zajął dopiero czwarte miejsce, przegrywając mecz o medal z Polską (0:1). Po raz czwarty w finale mundialu Zagallo uczestniczył w 1994 r. w USA. Wtedy był asystentem Carlosa Alberto Parreiry, gdy Brazylia znów pokonała w finale Włochy (0:0 po 120 min i 3:2 w serii rzutów karnych).
Jedyny raz Zagallo przegrał finał MŚ w 1998 r. Brazylijczycy przegrali wtedy z Francuzami (0:3), a na selekcjonera spadła wielka krytyka za wystawienie w wyjściowym składzie Ronaldo, który przed meczem miał tajemnicze problemy zdrowotne, przez które na niespełna dobę przed spotkaniem trafił nawet do szpitala.
- Lekarze pozwolili mu grać. Każdy na moim miejscu postąpiłby tak samo. Nie chciałem być tym, który zabroni tak wielkiej gwieździe udziału w finale największej sportowej imprezy świata - bronił się Zagallo, który po porażce z Francją podał się do dymisji.
Nie była to jednak jego ostatnia przygoda z brazylijską kadrą. W 2006 r. Zagallo ponownie został asystentem Parreiry na mundial w Niemczech. Tam Brazylijczycy z Ronaldinho, Kaką, Ronaldo czy Adriano uznawani byli za murowanego faworyta do złota, jednak odpadli już w ćwierćfinale po porażce z Francją (0:1).
Chociaż lata mijały, Brazylijczycy bardzo liczyli się ze zdaniem Zagallo. Tite, który poprowadził kadrę na mundialach w Rosji i Katarze, radził się legendy przed oboma turniejami. Zagallo w karierze prowadził jednak nie tylko reprezentację Brazylii, ale też największe kluby tego kraju: Flamengo, Fluminense, Botafogo i Vasco da Gama.
W 2013 r. magazyn "World Soccer" uznał go za dziewiątego najlepszego trenera w historii. Siedem lat później magazyn "FourFourTwo" umieścił go na 27. pozycji w takim samym rankingu.