Bortniczuk wypalił w Kanale Sportowym. Naprawdę to powiedział

W czwartek 4 stycznia Ministerstwo Sportu i Turystyki cofnęło decyzję o przyznaniu 300 milionów złotych Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej. Właśnie tyle miała wynieść dotacja na budowę ośrodka treningowego w Otwocku. W komunikacie resort stwierdził, że naruszono wewnętrzne procedury. W piątek w Kanale Sportowym pojawił się Kamil Bortniczuk - były minister sportu zaskoczył widzów swoją opinią o PZPN.

Dlaczego decyzja Kamila Bortniczuka o przyznaniu dotacji została unieważniona przez ministra Sławomira Nitrasa? Powodem mają być przede wszystkim braki w dokumentacji. PZPN nie wykazał m.in., że posiada prawa do ziemi, na której miał stanąć ośrodek za 400 milionów złotych. 

Zobacz wideo Hołownia wysłał Ozdobę na "żyletę". "Może by pan nas nie męczył?"

Nitras krytykuje inwestycję. Bortniczuk broni PZPN. "Najbardziej profesjonalny związek"

To jednak nie wszystko. Sławomir Nitras w rozmowie z Radiem Zet nie żałował ostrych słów, które każą poddawać w wątpliwość kompetencje osób odpowiedzialnych za wniosek PZPN-u. To wszystko przy inwestycji, która miała być wizytówką Cezarego Kuleszy.

- Ta decyzja była podjęta z uchybieniem prawa. Ona była sprzeczna z procedurami obowiązującymi w ministerstwie. Wnioski były zgłoszone w sposób niechlujny, niekompetentny, niekompletny - stwierdził i dodał, że przyznanie pieniędzy PZPN-owi było elementem kampanii wyborczej. - Na ostatnią chwilę, na chybcika, bez zachowania procedur, tylko po to, żeby albo zaspokoić czyjeś ambicje, albo żeby zyskać kilka punktów wśród kibiców. Tak decyzji dotyczących pieniędzy publicznych się nie podejmuje - podsumował.

PZPN zdecydował się jedynie na lakoniczną odpowiedź, w której stwierdził, że liczy na znalezienie rozwiązania. W piątek 5 stycznia federację w obronę wziął Kamil Bortniczuk - minister w rządzie PiS, który podjął decyzję o przyznaniu dotacji. 

- Obiektywnie, jak spojrzycie na ten związek z takiej strony, z której ja na jego spoglądałem jako minister sportu, czyli na kwestie zarządzania, kompetencji ludzi w związku, współpracy przy organizacji wspólnych projektów, to jest najbardziej profesjonalny związek w Polsce. Chcecie czy nie. Podoba wam się to czy nie. W mojej ocenie PZPN jest najbardziej profesjonalnym związkiem w Polsce, bo jest taką quasi korporacją, a w innych związkach bywa różnie. Bywa lepiej, jak w PZG czy w PZPS-ie, ale bywa jeszcze tak zupełnie mrocznie, jak za czasów PRL-u w niektórych mniejszych związkach - powiedział Kamil Bortniczuk w Kanale Sportowym.

Afera za aferą w PZPN. Federacja ma za sobą fatalny rok

Ta wypowiedź jest o tyle kontrowersyjna, że w zeszłym roku PZPN wielokrotnie dostarczał powodów, żeby wierzyć, że jest organizacją fatalnie zarządzaną. Na wizerunku federacji pojawiło się mnóstwo rys - afera premiowa i brak spójnej polityki komunikacyjnej z nią związanej, czy skandal ze wzięciem skompromitowanego w procesie korupcyjnym Mirosława Stasiaka na mecz eliminacyjny z Mołdawią. Zarzuty wobec nieprofesjonalnego zachowania działaczy wysuwał nawet Robert Lewandowski. - Na pewnych stanowiskach trzeba oczekiwać i wymagać klasy. To jest ważne. Trzeba wiedzieć, jak się zachować na tym stanowisku i jak zarządzać tym wszystkim - powiedział, co powszechnie zostało odebrane za atak na Cezarego Kuleszę.

Do tego wszystkiego dochodzą fatalne wyniki reprezentacji, która nie dała rady wywalczyć awansu na Euro 2024 z łatwej grupy eliminacyjnej. Kadrze pozostaje teraz jedynie liczyć na awans poprzez marcowe baraże. Dla PZPN-u oznaczałoby to chwilę odpoczynku od ciągle wybuchających kryzysów wizerunkowych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.