78-letni Mircea Lucescu trenerem Dynama Kijów został w lipcu 2020 r. W lutym 2022 r., kiedy rozpoczęła się rosyjska inwazja w Ukrainie, Rumun zapowiedział, że mimo to zostanie w klubie. Było tak aż do listopada 2023 r., kiedy Lucescu podał się do dymisji po porażce z Szachtarem Donieck (0:1).
Rumun zostawił zespół na czwartym miejscu w lidze ukraińskiej, wcześniej przegrał z Besiktasem w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy. - Po meczu z Szachtarem coś we mnie pękło. Nie byłem w stanie dalej chować tego, co czułem. Powiedziałem: "Wystarczy, dziękuję. Już dłużej tak nie mogę". Pracowałem w Dynamie trzy lata, w Ukrainie 15. Po prostu przyszedł na mnie czas - mówił Lucescu.
Rumun dawał jasno do zrozumienia, że podjął decyzję ze względów sportowych. Teraz jednak rzucił na nią inne światło. Lucescu, choć potwierdził, że nie skończył jeszcze kariery, przyznał, że wojna w Ukrainie miała wpływ na jego odejście z Dynama.
- Odszedłem, bo moja żona bała się przeprowadzić do Kijowa. Poza tym nie chciałem, by siedziała sama w domu i obawiałem się też o siebie - powiedział Lucescu, cytowany przez portal championat.com.
- Naprawdę chciałem zostać w Dynamie do końca umowy, ale atmosfera w Kijowie stała się bardzo napięta i trudna. Teraz przez wojnę sytuacja w mieście jest jeszcze trudniejsza. Wytrwałem w takich warunkach trzy lata, budując Dynamo z bardzo młodych zawodników. To wystarczająco dużo - dodał.
Lucescu poprowadził Dynamo w 126 meczach. Wygrał 70 z nich, 21 zremisował, 35 przegrał. W sezonie 2020/21 doprowadził zespół do mistrzostwa Ukrainy. W tych samych rozgrywkach zdobył krajowych puchar.
Poza Dynamem i Szachtarem Lucescu pracował m.in. w Rumunii, Włoszech i Turcji. Lucescu prowadził m.in. kadry narodowe Turcji i Rumunii. Jako piłkarz Lucescu dorobił się statusu legendy Dinama Bukareszt.