Przed rozpoczęciem obecnego sezonu toczyła się "wojna" o Sebastiana Szymańskiego. Feyenoord chciał za wszelką cenę zatrzymać wypożyczonego z Dynama Moskwa gwiazdora, ale na przeszkodzie stały finanse. Sytuację wykorzystało zatem Fenerbahce, które bez namysłu zainwestowało niespełna 10 milionów euro. Nie minęło zbyt dużo czasu, a już wiadomo, że turecki zespół wykonał kapitalny ruch.
Szymański nie mógł sobie wymarzyć lepszego wejścia do nowego zespołu. Nie dość, że błyskawicznie stał się jego kluczowym graczem, to "wykręca" w nim niesamowite statystyki. W rozgrywkach ligowych ma już na koncie osiem trafień, będąc na piątym miejscu w klasyfikacji strzelców, a ponadto pięć asyst. Nie zawodzi również w europejskich pucharach.
Turecka "Turkiye" przekazała we wtorek kilka cennych informacji dotyczących właśnie reprezentanta Polski. Nie tak dawno informowaliśmy, że Fenerbahce nie chce spieszyć się z jego sprzedażą, zaznaczając, że ma ważny do końca czerwca 2027 roku kontrakt. Mówiło się jednak, że ma w kontrakcie klauzulę wykupu za 15 mln euro, co stanowczo zdementowała gazeta. Rzekomo odmówił on podpisania nowej umowy, dlatego wicemistrzowie Turcji oczekują za niego co najmniej 30-40 mln euro. Może to być kluczowa wiadomość dla angielskiego giganta, który wyrażał ostatnio nim zainteresowanie.
Jeśli Szymański odszedłby za taką kwotę, stałby się najdrożej sprzedanym piłkarzem w historii tureckiej ligi. Dotychczas jest nim Cenk Tosun, za którego Everton zapłacił 22,5 milionów euro.
"Turkiye" zdradziła również, na jakie wynagrodzenie w Fenerbahce może liczyć nasz piłkarz. Według jej informacji inkasuje 2,5 miliona euro rocznie (10,8 mln zł), czyli miesięcznie jest to około 208 tys. euro (905 tys. zł).
Po 17 kolejkach ligowych Fenerbahce zajmuje pozycje lidera tabeli z dorobkiem 44 pkt, mając tyle samo punktów, co drugie Galatasaray. Najbliższy mecz piłkarze Ismaila Kartala rozegrają w niedzielę 7 stycznia, kiedy na wyjeździe zmierzą się z Istanbulsporem.