Boniek zaczął mówić o Sousie. Tego się nikt nie spodziewał

Pod koniec 2021 roku Paulo Sousa rozstał się z reprezentacją Polski, wywołując niemały skandal w naszym kraju. Nie tak dawno dziennikarz "Gazety Wyborczej" Rafał Stec zdradził powody jego odejścia. "Widać było, że czuje się w nowej rzeczywistości coraz gorzej" - napisał. Były prezes PZPN Zbigniew Boniek długo nie chciał komentować "ucieczki" Portugalczyka, ale wreszcie obszernie wypowiedział się na ten temat.
Boniek Sousa Kulesza
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Paulo Sousa został selekcjonerem reprezentacji Polski w styczniu 2021 roku, niespodziewanie zastępując na stanowisku Jerzego Brzęczka. Była to suwerenna decyzja ówczesnego prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, który widział w Portugalczyku świetnego fachowca. I choć pozory sprawiał doskonałe, to "uciekł" z naszego kraju w atmosferze skandalu, wybierając lukratywną ofertę brazylijskiego Flamengo. "Chłopie, ty się zastanów, ty okłamałeś 40 milionów Polaków" - grzmiał wówczas dziennikarz Mateusz Borek.

Zobacz wideo "Ten sezon jest dla nas koszmarny". Łukasz Kaczmarek po ostatnim meczu w 2023 roku

Boniek zdradził kulisy odejścia Paulo Sousy. "Czuł, że nie ma ciepłych relacji z nową władzą"

Nie tak dawno w mediach pojawił się tekst Rafała Steca z "Gazety Wyborczej", w którym dziennikarz ujawnił kulisy odejścia Portugalczyka. "Widać było, że czuje się w nowej rzeczywistości coraz gorzej, że patologii absolutnie nie toleruje, nigdy wcześniej się z nią nie zetknął" - napisał, odwołując się do "alkoholowych libacji" władz PZPN.

Były prezes PZPN Zbigniew Boniek również zdecydował się powrócić do tamtych zdarzeń, zdradzając powody rezygnacji Sousy. - Miałem możliwość (z nim rozmawiać po odejściu - red). To ja go wybrałem, a potem zostawiłem, bo mi się skończyła kadencja. W Polsce się utarło się przekonanie, że jest zdrajcą, że uciekł w połowie drogi. Potem ciężko to odkręcić. Prawda jest natomiast taka, że Sousa zrobił to, co robiło przed nim sto tysięcy trenerów - powiedział w rozmowie z "Faktem".

- Według mnie Sousa czuł, że nie ma ciepłych relacji z nową władzą w PZPN. Czuł to w każdym geście, w każdym słowie. I po prostu stwierdził w pewnym momencie, że ma inny pomysł i drużynę, która go chce. Powiedział: "Rozwiążmy ten problem, bo się ze sobą męczymy". Gdyby prezes Kulesza chciał go zatrzymać, to by nie poszedł do Flamengo - kontynuował.

Na koniec zaznaczył, że gdyby faktycznie władze PZPN chciały kontynuować współpracę z Portugalczykiem, to nadal byłby on selekcjonerem naszej kadry. - Powtórzę: Sousa mógł pójść do Flamengo tylko pod warunkiem, że miał już rozwiązaną umowę z PZPN. Jakby usłyszał: "Paulo, sorry, ale my cię lubimy i chcemy, żebyś z nami zagrał baraże", to tak by się stało. Związek najwyraźniej chciał jednak innego selekcjonera. Tak to trzeba było przedstawić, a nie robić z Sousy zdrajcę - wyjaśnił.

Czy gdyby zatem Zbigniew Boniek wciąż był prezesem polskiej federacji, to Sousa nie zdecydowałby się odejść? - To prawda, po prostu by nie odszedł. Albo jakby chciał, to by nie odchodził w oparach skandalu. Rozstalibyśmy się, jak normalni ludzie - podsumował.

Więcej o: