Leo Messi latem zeszłego roku przeszedł do Interu Miami. To sprawiło, że do tego klubu dołączyli inni zawodnicy, którzy w przeszłości grali z nim w jednym zespole - Sergio Busquets, Jordi Alba, a ostatnio Luis Suarez. Okazuje się, że 36-latek kontaktował się także z innym dawnym kolegą z boiska.
Pod koniec zeszłego roku dziennikarz Hernan Castillo przekazał, że Messi i Gerardo Martino, trener Interu Miami, dzwonili do Marcosa Rojo, obrońcy Boca Juniors, i próbowali namówić go do przenosin na Florydę. Wiadomo już, jaką decyzję podjął 33-latek.
Według informacji podanych przez "Marcę" Rojo wysłał jednoznaczną wiadomość na internetowym komunikatorze do Juana Romana Riquelme, prezesa Boca. "Zostaję" - oznajmił i w ten sposób uciął wszelkie plotki transferowe. Spekulowano, że poza Interem Miami chciało go pozyskać brazylijskie Palmeiras. Wydaje się, że chce wypełnić kontrakt z Boca, który obowiązuje do końca grudnia 2025 r.
Tym samym Messi nie zagra z obrońcą, którego bardzo dobrze zna ze wspólnych występów w reprezentacji Argentyny (2011-2019). Obaj byli ważnymi postaciami zespołu, który w 2014 r. zdobył srebro mistrzostw świata, a w dwóch kolejnych latach dwukrotnie zagrał w finale Copa America (dwie porażki z Chile).
Jeśli chodzi o karierę klubową Marcosa Rojo, to wielu kibiców może go pamiętać z występów w Manchesterze United (2014-2021). Poza tym był piłkarzem m.in. lizbońskiego Sportingu (2012-2014) czy Spartaka Moskwa (2011/12).