Kiedy przed rozpoczęciem obecnego sezonu Maik Nawrocki przechodził z Legii Warszawa do Celticu, wydawało się, że może stać się kluczowym graczem klubu, który regularnie występuje w Lidze Mistrzów. I choć początek rozgrywek był dla niego niezwykle obiecujący, to kontuzja uda wykluczyła go z gry na dłuższy czas. Gdy wrócił już do zdrowia, okazało się, że nie ma dla niego miejsca w podstawowym składzie.
Na początku grudnia szkoleniowiec Celticu Brendan Rodgers wypowiedział się na temat zarówno Gustafa Lagerbielkie, jak i właśnie Nawrockiego. Zaznaczył, że duet obrońców Nathaniel Phillips - Liam Scales spisuje się doskonale, dlatego nie zamierza dokonywać zmian. - Najważniejsze jest to, co zawodnik robi na treningach. Jeśli ciężko pracujesz, szansa w końcu się pojawi - przekazał. I pojawiła się w sobotnim starciu ligowym, w którym Polak powrócił na boisko po 120 dniach.
Nie było to jednak zwykłe spotkanie, a "Old Firm Derby", czyli starcie pomiędzy Celtikiem a Glasgow Rangers. Niespodziewanie w kadrze meczowej zabrakło m.in. Camerona Carter-Vickersa oraz właśnie Phillipsa, za to znalazł się Maik Nawrocki. I choć 22-latek rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, to pojawił się na murawie już w 36. minucie, kiedy urazu doznał Stephen Welsh.
Nie dość, że obrońca dokończył to starcie, to spisał się kapitalnie. Według Sofascore miał aż 86 proc. celnych podań (32/37), wygrał cztery spośród pięciu pojedynków, a ponadto wykonał cztery skuteczne interwencje i sprokurował rzut wolny, po którym padła bramka. Tym samym wystawiono mu łączną notę 7,3 - która była trzecią najwyższą w zespole, tuż za strzelcami goli Paulo Bernardo (7,5) oraz Kyogo Furuhashim (7,4).
"Nawrocki siedział na trybunach przez trzy miesiące, a my w tym czasie ciągle traciliśmy punkty", "absolutnie wspaniały. Dajcie temu facetowi więcej grać" - pisali użytkownicy na Twitterze. Są to świetne wieści dla selekcjonera reprezentacji Polski Michała Probierza, który ostatnio miał duży problem z obsadą obrony. Być może Nawrocki będzie zatem alternatywą na marcowe baraże el. Euro 2024.
Ostatecznie Celtic pokonał rywala 2:1 i odskoczył mu w ligowej tabeli. Aktualnie ma na koncie 51 punktów, a Glasgow Rangers tylko 43, choć ma jeden mecz rozegrany mniej. Kolejne starcie piłkarze Brendana Rodgersa rozegrają już we wtorek 2 stycznia, kiedy na wyjeździe zmierzą się z St.Mirren.