Jeszcze długo będzie trwała i wiele komentarzy pojawi się do sporu prawnego między Robertem Lewandowskim a Cezarym Kucharskim. Konflikt rozpoczął się gdy napastnik grał jeszcze w Bayernie Monachium. Zaczęło się od oskarżenia ze strony Lewandowskiego o szantaż. Kucharski miał grozić, iż ujawni informacje o domniemanych oszustwach podatkowych Lewandowskich, a za milczenie w tej sprawie oczekiwał 20 mln euro. Tyle że zdaniem Kucharskiego taśmy są zmanipulowane i należy je przeanalizować raz jeszcze.
W ostatnim wywiadzie udzielonemu Tomaszowi Ćwiąkale Kucharski wskazywał czy jest szansa na ugodę w tej sprawie. - W styczniu tego roku Siemiątkowski proponował mojemu prawnikowi kwotę za ugodę, ale też niepoważną. Ja spokojnie czekam na to, co będzie się działo w sądach. Mam świadomość, że to będzie trwało długo. Ja to traktuję jako grę, jako negocjacje. Nie po to Lewandowski poszedł na współpracę z pisowskimi służbami, prokuraturą, żebym ja poszedł do więzienia za szantaż, który wymyślił. W tej grze chodzi o pieniądze - tłumaczył.
Przy okazji świąt Cezary Kucharski nie mógł nie pokusić się o szpilkę wymierzoną w Roberta Lewandowskiego. Jeden z internautów opublikował pytanie zadane przez "Super Express" dotyczące tego, kogo zaprosiłoby się do świątecznego stołu: Igę Świątek, Roberta Lewandowskiego, Mariusza Pudzianowskiego, Adama Małysza, Bartosza Kurka, Cezarego Kuleszę, Ewę Swobodę czy Pawła Fajdka.
- Igę oczywiście. Lewego bałbym się zaprosić, aby nie nagrywał rozmów przy stole - napisał Kucharski, dodając emotikonę z mrugnięciem oka.
A na jakim etapie jest sprawa sądowa między Lewandowskim a Kucharskim? - Postępowanie cały czas kręci się wokół rozstrzygnięcia autentyczności nagrań, jednego z dowodów w sprawie. Materiałem zajęli się kolejni eksperci. Nie tylko sąd ma do ich pracy zastrzeżenia - opisywał Kacper Sosnowski ze Sport.pl.