Wygrał nagrodę Puskasa, stanął w obronie Kuleszy. "Nie wyczułem, by prezes był pijany"

W PZPN pożar goni pożar. Pojawia się coraz więcej doniesień prasowych na temat uwielbienia władz piłkarskiej centrali do alkoholu. Prezes Cezary Kulesza był przez "Gazetę Wyborczą" oskarżany nawet o pojawianie się pod wpływem alkoholu przy reprezentacji Polski oraz na rozmaitych uroczystościach. W obronie prezesa PZPN stanął ampfutbolista Marcin Oleksy.

Wszystko zaczęło się od słynnego już materiału "Gazety Wyborczej", który opisywał domniemane patologie z udziałem prezesa PZPN Cezarego Kuleszy, jakie rzekomo miały miejsce w pobliżu reprezentacji Polski. Prezes PZPN miał m.in. pojawić się na treningu drużyny narodowej po spożyciu alkoholu. Standardy te miały nawet wpłynąć na pamiętną "ucieczkę" selekcjonera Paulo Sousy do Flamengo. - Sousę trafiał szlag, bo on ma sztywne zasady, nie życzy sobie chlania obok drużyny, nie chce czuć smrodu przetrawionego czy dopiero trawionego alkoholu - mówił "Wyborczej" anonimowy informator.

Zobacz wideo Prezes Rakowa zdradza nam plany transferowe. "Napastnik potrzebny od zaraz"

Jednym z zarzutów było również to, że Kulesza był "niedysponowany", gdy przed meczem z Albanią wręczał nagrodę ampfutboliście Marcinowi Oleksemu, laureatowi trofeum Puskasa za najpiękniejszą bramkę roku. - Co za brednie! A dlaczego nie zadzwonicie do Oleksego i nie zapytacie chłopaka, czy byłem pijany? Powtarzam, że nie jestem pierwszy dzień w piłce. Jak mógłbym wyjść na płytę boiska i cokolwiek wręczać, jeżeli czuć by było ode mnie alkohol? Przecież każdy sportowiec obecny na murawie błyskawicznie by to zauważył - bronił się Kulesza w wywiadzie z "Przeglądem Sportowym".

Marcin Oleksy stanął w obronie Cezarego Kuleszy. "Nie wyczułem, żeby prezes był pijany"

Dziennik "Fakt" faktycznie skontaktował się w tej sprawie z Marcinem Oleksym. Ampfutbolista w tej rozmowie bronił prezesa PZPN.

- Prezes nie wyglądał na osobę, która by się zataczała. Ja nie wyczułem ani alkoholu, ani nie zauważyłem, żeby prezes był pijany. Myślę, że bardziej był zadowolony z tego co się dzieje, że wręczał mi tę nagrodę. Zresztą moje dzieci były ze mną i on o tym wiedział, tak więc to raczej jakaś nagonka - stwierdził Oleksy.

Reprezentant Polski opowiedział też o tym, co zrobił ze swoją nagrodą. - Nie ma swojego miejsca na razie, bo cały czas jestem w rozjazdach i szkoda by było ją co chwilę przepakowywać. Na razie jest spakowana, tak jak przyjechała, ale w pewnym momencie na pewno znajdzie swoje miejsce i odpocznie - tłumaczył ampfutbolista, przyznając, że nagroda Puskasa nie wiązała się z większą gratyfikacją finansową.

- Każdy myślał, że ja przywiozłem z tą nagrodą, nie wiadomo jakie pieniądze. To jest po prostu zaszczyt być w gronie takich zawodników i mieć taką nagrodę. Ludzie patrzą na mnie inaczej, coraz częściej zaglądają do mnie sponsorzy, jestem w stanie pozyskać jakieś fundusze i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej - zakończył Marcin Oleksy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.