W poniedziałek FC Porto przegrało na wyjeździe ze Sportingiem 0:2. Lizbończycy triumfowali dzięki bramkom Viktora Gyokeresa przed przerwą i Pedro Goncalvesa w drugiej połowie spotkania.
FC Porto było w tym meczu gorsze, ale zadania nie ułatwił drużynie jej kapitan - Pepe. Portugalczyk już w 15. minucie został ukarany żółtą kartką za faul. Ale to nic przy tym, co 40-latek zrobił na początku drugiej połowy.
FC Porto przegrywało wtedy tylko 0:1 i mogło jeszcze myśleć o punktach w ligowym hicie. Pepe nie wytrzymał jednak ciśnienia i dał się sprowokować wahadłowemu Sportingu Matheusowi Reisowi, który w agresywny sposób próbował odebrać mu piłkę.
Kiedy Reis zaatakował Pepe, doświadczony obrońca FC Porto machnął prawą ręką w kierunku rywala. 40-latek trafił przeciwnika w twarz i powalił go na ziemię. Choć początkowo sędzia nie miał zamiaru wyrzucać Pepe z boiska, to zmienił zdanie po tym, jak na twarzy Reisa pojawiła się krew.
Dopiero po tym wydarzeniu sędzia postanowił podbiec do monitora i obejrzeć sytuację. Ta na pierwszy rzut oka wydawała się oczywista. Zanim jednak arbiter wyrzucił Pepe z boiska, przyglądał się akcji kilka minut. Ostatecznie obrońca FC Porto obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę.
To kolejny wybryk w karierze Pepe. Dla 40-latka to dziewiąta bezpośrednia czerwona kartka w klubowej karierze. Ponadto Pepe sześciokrotnie wylatywał też z boiska za dwie żółte kartki. W 134 meczach drużyny narodowej Portugalczyk obejrzał dwie czerwone kartki.
Ostatni raz Pepe został w ten sposób ukarany 9 sierpnia w meczu o Superpuchar Portugalii. Wtedy 40-latek w doliczonym czasie gry chamsko kopnął Davida Juraska, za to też bezpośrednio wyleciał z boiska, a FC Porto przegrało z Benficą 0:2.
Zwycięstwo nad Porto dało Sportingowi pierwsze miejsce w portugalskiej ekstraklasie. Lizbończycy mają 34 punkty i o punkt wyprzedzają lokalnego rywala - Benficę. Porto ma 31 punktów i jest na trzeciej pozycji.
Pepe wrócił do Porto po 12 latach w 2019 r. Wcześniej Portugalczyk grał też w Maritimo, Realu Madryt i Besiktasie.