Boniek mocno podpadnie w Rosji. Ujawnił, co zrobił w UEFA

- Nie mają na co liczyć, dopóki nie ustanie wymiana ognia - powiedział Zbigniew Boniek na temat przywrócenia rosyjskich drużyn do rywalizacji sportowej. Były prezes PZPN zdradził w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" wyniki głosowania, jakie niedawno odbyło się w strukturach UEFA. Organizacja chciała bowiem dopuścić do międzynarodowej gry juniorskie zespoły z Rosji. Ostatecznie pomysł upadł, a Boniek wskazał, co było tego powodem.

Od wybuchu wojny w Ukrainie minęły już niemal dwa lata. W związku z tym coraz więcej organizacji zaczęło rozważać powrót Rosjan do sportowej rywalizacji. Tak postąpił m.in. MKOl, choć nadal nie podjął decyzji dotyczącej igrzysk olimpijskich w Paryżu. Nad złagodzeniem obostrzeń zastanawiała się też UEFA, która chciała pozwolić rosyjskiej reprezentacji młodzieżowej do lat 17 na grę w międzynarodowych rozgrywkach. "Zakazanie dzieciom i młodzieży gry w naszych rozgrywkach, to nie tylko nieuznawanie i nieprzestrzeganie podstawowego prawa do ich rozwoju, ale też bezpośrednia dyskryminacja. Przywracając im tę możliwość, inwestujemy w lepsze jutro i przyszłe pokolenia" - mówił Aleksander Ceferin.

Zobacz wideo Listkiewicz dostał kontrę. Jaśniej się nie da. "Tragedia ludzka i groby"

Opinia szefa UEFA spotkała się z oburzeniem środowiska. Wiele federacji zapowiedziało, że nie będzie grać z Rosjanami. Tak postąpiła m.in. Polska. Od początku przeciwny pomysłowi UEFA był też Zbigniew Boniek.

Boniek oburzony pomysłem UEFA. "Kto zgodziłby się z nim grać?"

- Ja swojego zdania od półtora roku nie zmieniam. Jest ono proste i wyraziste: "nie" dla Rosji. Uważam, że najpierw wojna w Ukrainie musi się zakończyć, a dopiero potem można w ogóle zacząć rozmawiać o przywróceniu Rosjan do gry - mówił były prezes PZPN we wrześniowej rozmowie ze Sport.pl.

Od tego czasu zdania nie zmienił, co potwierdził w ostatnim wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Przyznał też, że obecnie reprezentacje Sbornej nie mają się co nawet łudzić, że zagrają na arenie międzynarodowej.

 - Rosjanie nie mają na co liczyć, dopóki nie ustanie wymiana ognia. Wtedy zaczniemy rozmawiać, a i wtedy będzie trudno, bo trzeba ustalić, na jakich zasadach przywrócić wykluczoną federację. Z ostatnich miejsc rankingowych? Z zajmowanych przed agresją na Ukrainę? Skomplikowane sprawy - podkreślił.

Zbigniew Boniek zdradził też, że w strukturach UEFA doszło do głosowania w sprawie przywrócenia młodzieżowych drużyn Rosji. Ujawnił, co spowodowało, że pomysł ostatecznie upadł. - Trzech członków komitetu wykonawczego głosowało przeciw - ja i dwóch Anglików. Ale idea upadła, protesty były zbyt silne. Zwolennicy złagodzenia sankcji w ogóle nie pomyśleli, że to logistycznie niemożliwe. Jaki kraj wpuściłby rosyjski zespół? Kto zgodziłby się z nim grać? Chyba tylko Węgrzy. Gwarantuję panu, że pomysł nie wróci - grzmiał Boniek.

UEFA zrezygnowała z pomysłu przywrócenia Rosjan. A co z MKOl?

Zgodnie ze słowami byłego prezesa PZPN, Rosjanie jak na razie nie mają co liczyć na powrót do sportowej rywalizacji, przynajmniej w świecie futbolu. Nieco inaczej ma się sprawa, jeśli chodzi o przyszłoroczne igrzyska olimpijskie.

Thomas Bach, a więc szef MKOl wciąż nie podjął decyzji w sprawie rodaków Władimira Putina, choć coraz więcej mówi się, że mogą oni zostać dopuszczeni do zawodów. Będą musieli jednak spełnić szereg "restrykcyjnych wymogów", jak m.in. start pod neutralną flagą czy brak hymnu narodowego. O tym, czy ostatecznie otrzymają szansę, przekonamy się w najbliższych miesiącach. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA