10 stopni poniżej zera. Jagiellonii to nie przeszkodziło

Jagiellonia Białystok dość długo rozgrzewała kibiców na stadionie, ale ostatecznie zrobiła to, co do niej należało. Nie pozwoliła odegrać się Warcie Poznań za piątkową porażkę w ekstraklasie, wygrywając tym razem 2:0 w 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski. Oba gole padły po 70. minucie. Zespół ze stolicy Podlasia jeszcze nie przegrał spotkania u siebie w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach.

Jagiellonia Białystok była faworytem wtorkowego starcia i w pełni wywiązała się z tej roli. Warta Poznań sprawiała jednak problemy i starała się być godnym przeciwnikiem dla wicelidera PKO Ekstraklasy.

Zobacz wideo Fatalny start sezonu polskich skoczków. Thurnbichler: Jestem pewny tego zespołu

Jagiellonia kolejnym ćwierćfinalistą Pucharu Polski

Ten mecz od początku toczył się w nieprzyjemnych warunkach. Boisko było zmrożone, a temperatura odczuwalna spadła poniżej -10 stopni Celsjusza. Na początku przy takiej pogodzie lepiej na boisku czuła się Warta, która chętnie wyprowadzała akcje oskrzydlające.

Goście mogli dostać rzut karny już w pierwszym kwadransie spotkania. Sędzia Paweł Raczkowski wskazał na 11. metr po tym, jak Filip Borowski był przewracany przez Dusana Stojinovicia. Ostatecznie VAR zweryfikował decyzję arbitra. Co prawda był kontakt w tym starciu, ale nie na tyle mocny, by można było uznać to za faul.

Jagiellonia rozkręcała się powoli, starała się zagrać jak najszybciej zagrać piłkę do przodu i kontrować. Ale Warta odpowiadała w podobny sposób. Spotkanie zrobiło się dość otwarte, ale brakowało klarownej okazji do zdobycia gola. Żaden z zespołów nie oddał celnego strzału. Do przerwy nie zobaczyliśmy goli w Białymstoku, kibice marzli na trybunach.

W drugiej połowie Warta cały czas grała wysokim pressingiem. Wydawało się, że to będzie sposób na złamanie Jagiellonii i zmuszenie jej do błędu. Ale białostoczanie zachowali cierpliwość, czekali na swoje lepsze sytuacje. Ich cierpliwość w rozegraniu została sowicie wynagrodzona.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w 72. minucie za sprawą strzału głową Jesusa Imaza. Hiszpan urwał się spod krycia i uderzył przy bliższym słupku, będąc ustawionym tyłem do bramki Warty.

Trzy minuty później "Jaga" podwyższyła wynik. Afimico Pululu dopadł do prostopadłego podania, ściągnął na siebie obrońców  zagrał w wolne pole pod bramką, gdzie wbiegał Nene. Portugalczyk płaskim strzałem pokonał bramkarza Warty.

Goście mieli jeszcze zryw w końcówce, chcieli złapać kontakt i potem wyrównać, ale brakowało jakości w ofensywie i dobrego ostatniego podania.

Jagiellonia zagrała dojrzalej w końcówce, sprzyjało jej też szczęście i wygrała 2:0, co dało jej awans do ćwierćfinału Fortuna Pucharu Polski. To było przez większość czasu wyrównane spotkanie, Warta grała do końca, ale białostoczanie byli lepsi w kluczowych momentach.

Więcej o:
Copyright © Agora SA