Arabia Saudyjska coraz śmielej rozpycha się na rynku piłkarskim. W ostatnich miesiącach dokonała kilku znaczących transferów, jak sprowadzenie Cristiano Ronaldo, Karima Benzemy czy Neymara. Tym ruchom przyświecał konkretny cel - szejkowie chcieli wypromować nie tylko ligę, ale i kraj, by zwiększyć szanse na otrzymanie prawa do organizacji mistrzostw świata 2034. I ostatecznie cel udało się zrealizować ku niezadowoleniu wielu ekspertów i kibiców. Z czego wynikało owo niezadowolenie? Z faktu, że mundial najprawdopodobniej znów odbędzie się na przełomie listopada oraz grudnia, co całkowicie rozbije rozgrywki klubowe i narazi zawodników na kontuzje. Podobna sytuacja miała miejsce przed rokiem w Katarze.
Głos w sprawie organizacji czempionatu zimą zabrał m.in. Aleksander Ceferin. Prezydent UEFA udzielił wywiadu dla redakcji NRD, w którym wyraził dezaprobatę wobec powyższej idei. - Zimowe mistrzostwa świata to nie jest dobre rozwiązanie dla futbolu i nierozsądnym byłoby to powtarzać. Myślę, że sposób, w jaki wpływają na harmonogram całego sezonu, w tym rozgrywek ligowych i pucharowych w poszczególnych krajach, jest tutaj kluczowy - podkreślił Ceferin, cytowany przez Polską Agencję Prasową (PAP).
Szef UEFA zaznaczył też, że gdyby to od niego zależało, to mundial nie odbywałby się w tym terminie. Tyle tylko, że organizacja, na której czele stoi Ceferin a FIFA, to dwa odrębne podmioty, które nie mają na siebie wpływu. W związku z tym zdanie Słoweńca nie ma żadnego znaczenia, ponieważ ostatnie słowo i tak należy do Gianniego Infantino. Tak przynajmniej twierdzi Ceferin.
To nie pierwszy raz, kiedy szef UEFA skrytykował pomysł swojego odpowiednika w FIFA. Podobnie było, gdy Szwajcar zaproponował, by mistrzostwa świata odbywały się co dwa lata. Wówczas Ceferin wyraził stanowczy sprzeciw. - Może to mieć opłakane skutki dla futbolu. Nie uważam, by mądrym było głosować w takiej sprawie. Głównie ze względu na fakt, że będziemy musieli ponieść poważne konsekwencje, a także dlatego, że interesariusze, a więc kluby i ligi, nie mają prawa głosu, a przecież ten pomysł jest szkodliwy dla ich istnienia - mówił w jednym z wywiadów.
Kraje miały czas zgłaszać kandydatury w sprawie organizacji MŚ do końca października 2023 roku. I choć pierwotnie chęć wyraziło kilka państw, w tym Australia, Chiny czy Kazachstan z Uzbekistanem, to ostatecznie żaden z tych krajów nie złożył oficjalnej oferty. Ta wpłynęła tylko od jednego państwa, Arabii Saudyjskiej.
Co więcej, jak poinformował "The Times", już wkrótce FIFA może zacieśnić relacje z państwem z Bliskiego Wschodu. Ma to związek z pozyskaniem nowego sponsora, który znacząco zasili konto organizacji. Mowa o firmie Aramco, a więc saudyjskim gigancie naftowym. Zdaniem brytyjskich dziennikarzy, FIFA rozpoczęła już zaawansowane negocjacje i pracę nad umową. Ta miałaby obowiązywać do 2034 roku, a więc do MŚ.