Boniek apeluje do polityków. "Najbardziej życzyłbym sobie"

W "Gazecie Wyborczej" ukazał się obszerny wywiad ze Zbigniewem Bońkiem, wiceprezesem UEFA. Ale to nie sport był motywem przewodnim. Były piłkarz Widzewa Łódź, Juventusu i Romy zabrał głos na tematy ważniejsze niż futbol. Nie zabrakło też wątków politycznych. Boniek zdradził, czego najbardziej życzyłby sobie po niedawnej zmianie władzy w Polsce.

Zbigniew Boniek już na wstępie rozmowy z Rafałem Stecem z "Gazety Wyborczej" zaznacza, że czuje się stuprocentowym Polakiem, ale i rzymianinem. - To się nie wyklucza. Ale wszyscy tutaj wołają na mnie Il polacco. Myślę w obu językach. Gdy ląduję na Okęciu, natychmiast się włącza polski. Gdy wyląduję w Rzymie, następuje automatyczna zmiana. Śnię, analizuję, myślę po włosku - zdradza Boniek.

Zobacz wideo Hitowa walka Adamka? Rzucił mu wyznanie

Na początku lat 80. Bońkowi udało się wyjechać do Włoch, choć przecież nie było to takie łatwe, jak dziś. Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej opowiadał o tym, jak traktowali go Włosi, ale nagle Stec spytał Bońka o aktualne tematy geopolityczne.

- Co pan sobie myślał w ostatnich latach, gdy u nas ruszało szczucie na imigrantów i uchodźców, którzy ponoć przedzierają się do Polski tylko po to, żeby gwałcić i mordować? - spytał dziennikarz "GW".

- Nie mogę tego słuchać. Psychoza. Popełni przestępstwo przybysz z Afryki, to wybucha panika, popełni je Polak, to nic się nie stało. Od koloru skóry nie zależy to, czy ktoś jest kryminalistą, czy porządnym człowiekiem. Do Włoch też przyjeżdżali z Polski różni ludzie, czytało się czasami w gazecie, że ktoś pijany zgwałcił, ukradł. I co z tego? W tłumie są i tacy, i siacy. Też kiedyś byliśmy ogromną grupą migracyjną, tworzyliśmy problemy. Tylko mamy krótką pamięć. Nie jestem ekspertem od skomplikowanych zjawisk, ale widzę, że gdybyśmy nie wpuszczali do Polski obcokrajowców, żaden hotel nie mógłby funkcjonować. I wiele innych branż, zresztą jak w innych zachodnich krajach. (...) 200 metrów obok mojego domu stoi potężny meczet, co piątek gromadzi się tam mnóstwo muzułmanów. I nie czuję się niebezpiecznie. Nie dam sobie wyprać głowy przez propagandę. Jak ktoś jest bandytą, to jest bandytą. Narodowość nieważna - powiedział Boniek.

Pojawił się też wątek Lampedusy. To włoska wyspa, która słynęła z turystyki, ale dziś jest przede wszystkim pierwszym skrawkiem Unii Europejskiej, na który trafiają ludzie uciekający z Bliskiego Wschodu czy Afryki Subsaharyjskiej.

- Wiadomo, że niekontrolowany przypływ, na którym zarabiają organizacje przestępcze, trzeba powstrzymać. To rola polityków, muszą pogłówkować. Ale jeśli 50 m od brzegu do morza wyskakują matki z dziećmi, to myślę przede wszystkim o tym, że chcą mieć lepsze życie. Żeby nikt ich nie gwałcił, nie zabijał. Patrzę i serce mi pęka. My mieliśmy szczęście, urodziliśmy się w Europie, ale dzieci nie wybierają, gdzie przyjdą na świat, czasami los skazuje na Afganistan, Syrię, biedę w Afryce. Ich krzywdy nie mogę znieść - powiedział Boniek.

Boniek apeluje do polskich polityków. "Najbardziej życzyłbym sobie tego"

Dziennikarz "Wyborczej" przypomniał też Bońkowi jego słynny twitt, który kiedyś skierował do posła PiSu Adama Bielana: "Panie Bielan, jako Polak - katolik niezaangażowany politycznie, mąż, ojciec, dziadek mam prośbę. Proszę mnie nie straszyć LGBT. To tyle. Miłego dnia"

- Jak świat światem byli ludzie i heteroseksualni, i homoseksualni. Nie interesuje mnie, co robią partnerka z partnerem albo partner z partnerem. Uważam tylko, że jeśli są ze sobą całe życie, to nie mogą nie mieć żadnych praw posiadanych przez inne związki. Trzeba naprawić luki w przepisach. Przy okazji - po zmianie władzy w Polsce najbardziej życzyłbym sobie tego, żebyśmy znów zaczęli się lubić, niezależnie od preferencji politycznych. Włosi potrafią się poawanturować i wciąż czuć wzajemną sympatię, a nam trudno znieść to, że ludzie się różnią - skomentował swojego twitta.

Były prezes PZPN-u pokusił się także o porównanie polskich i włoskich polityków.

- Odnoszę wrażenie - ale podkreślam: mogę się mylić - że wiodą bogatsze życie, polityka nie odgrywa aż takiej roli w ich codzienności. Naszych posłów polityka pochłania, są nadęci, zawsze poważni. Ktoś ich wpisał na listę wyborczą i już są z zawodu politykami. Co to za profesja? Najpierw zostań specjalistą w jakiejś dziedzinie, zrób coś pożytecznego, a potem zacznij rządzić krajem. Tutaj przychodzą do polityki ludzie z doświadczeniem, ale też możesz ich przyłapać na różnych aktywnościach, o każdym coś wiesz. Parlament nie zasłania im wszystkiego, wydają się bardziej ludzcy - podsumował Boniek.

Całą rozmowę przeczytacie TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Agora SA