Legia reaguje na wydarzenia w Birmingham. "Gracze mogli obawiać się o rodziny"

- To rodzaj sprzeciwu wobec takiego traktowania naszego klubu - tak rzecznik Legii Warszawa, Bartosz Zasławski uzasadnił nieobecność prezesa klubu Dariusza Mioduskiego na meczu z Aston Villą. Zarząd klubu zdecydował się na bojkot po tym, jak na trybuny nie weszli warszawscy kibice. Ci wkrótce pod stadionem wzniecili zamieszki. Tak do brutalnych scen pod Villa Park odnieśli się przedstawiciele Legii.

Legia Warszawa w czwartkowy wieczór przegrała na wyjeździe z Aston Villą 1:2. Więcej emocji wzbudziły jednak wydarzenia poza stadionem. Po tym jak kibice Legii nie weszli na trybuny Villa Park, doszło do ostrych zamieszek i starć z policją. Z zajść wyszli również ranni. Po wszystkim do sprawy odniósł się rzecznik prasowy Legii, Bartosz Zasławski.

Zobacz wideo Thomas Thurnbichler wybrał skład na zawody w Lillehammer, a Harald Rodlauer wykazał gotowść do inauguracji sezonu skoczkiń

Legia komentuje aferę z Birmingham. "Mieliśmy sygnały"

Jak wyjaśnił, cała awantura rozpoczęła się po tym, jak Aston Villa odmówiła kibicom Legii przyznania regulaminowej puli biletów na mecz. Powinna udostępnić im 5 proc. pojemności stadionu, czyli 2100 miejsc. Ostatecznie zdecydowała się na niespełna 900, mimo że wcześniej przedstawiciele Legii wynegocjowali 1700. - To dla nas niezrozumiała decyzja, bo Anglików przyjęliśmy w komplecie. Wielu z nich wyjechało ze świetnymi wrażeniami. Niektórzy mówili, że spotkali się z najlepszą atmosferą na świecie. Liczyliśmy na podobne przyjęcie naszych fanów. Niestety od wielu tygodni mieliśmy sygnały, że do tego nie dojdzie - skomentował Zasławski, cytowany przez tvp.sport.pl.

Kibice Legii do końca wierzyli, że uda się wprowadzić na stadion większą rzeszę fanów. Pertraktacje z angielskim klubem trwały od poniedziałku do czwartku. Gdy niczego nie udało się wskórać, fani solidarnie nie weszli na stadion. Podobnie postąpiły władze warszawskiej drużyny. - Zarząd Legii na czele z prezesem Dariuszem Mioduskim nie pojawił się na trybunach Villa Park. W ten sposób postanowiono okazać solidarność kibicom. To też rodzaj sprzeciwu wobec takiego traktowania naszego klubu - wyjaśnił rzecznik.

Kompromitująca decyzja Aston Villi. Nie wpuścili gości biznesowych Legii. "To dla nas niezrozumiałe"

Przed spotkaniem doszło także do przykrego incydentu. Anglicy nie wpuścili na mecz nawet zaproszonych przez władze Legii jej klientów biznesowych. - Goście naszej delegacji przyjechali pod stadion autokarem. Na miejscu grupa otrzymała informację, że mimo ważnych biletów, nie może uczestniczyć w meczu. Stało się to już na miejscu, pod Villa Park. To dla nas niezrozumiałe, że publiczność biznesowa została tak potraktowana. A jaki był argument? Powiązano to z kwestiami kibicowskimi… - relacjonował Zasławski.

Rzecznik klubu stwierdził także, że ekscesy pod stadionem mogły mieć wpływ na postawę zawodników wicemistrza Polski na murawie. - Na pewno jeszcze raz przeanalizujemy całą sytuację. Mamy niedosyt, wiele myśli tyczy się też boiska, ale to na pewno nie była komfortowa sytuacja dla sztabu i zawodników. Niektórzy z graczy mogli się obawiać czy ich rodziny wejdą na stadion i obejrzą spotkanie. Takie myśli mogły krążyć z tyłu głów - zakończył.

Więcej o:
Copyright © Agora SA