Do bardzo nieprzyjemnych scen doszło pod Villa Park przed meczem Aston Villi z Legią Warszawa w piątej kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Legioniści, którzy nie zostali wpuszczeni na stadion rewelacji Premier League, starli się z brytyjską policją.
Według jej oświadczenia ponad 30 osób zostało zatrzymanych, a rannych zostało czterech policjantów. Jeden z nich wylądował w szpitalu. Burdy były pokłosiem napięć i nieporozumień między oboma klubami ws. liczby biletów dla kibiców gości, o których warszawiacy informowali już kilkanaście dni temu.
Zgodnie z regulaminem UEFA wicemistrzom Polski należało się 2100 biletów. Tyle wynosi przepisowe pięć proc. pojemności Villa Park. Ale Anglicy przy cichym przyzwoleniu UEFA nie chcieli przyznać Legii takiej liczby biletów. 21 września kluby doszły jednak do oficjalnego kompromisu, a Aston Villa zobowiązała się do przekazania legionistom 1700 wejściówek. Ostatecznie klub z Birmingham postanowił przekazać Legii zaledwie 890 biletów.
Mimo próśb i interwencji warszawiaków Anglicy zdania nie zmienili. W ramach solidarności z kibicami na Villa Park nie pojawiła się oficjalna delegacja Legii z jej właścicielem i prezesem - Dariuszem Mioduskim - na czele. Co więcej, na stadion nie weszli nie tylko kibice Legii, ale też jej goście i klienci biznesowi. Wszystko przez decyzję lokalnej policji, która zdecydowała się nie wpuszczać żadnych fanów z Polski. Ci, którzy na Villa Park weszli, byli wypraszani ze stadionu po bramce na 1:1.
"Zamiast rozładować potencjalne napięcia przedmeczowe, restrykcyjne środki Aston Villa F.C. jako klubu gospodarza niepotrzebnie doprowadzają do zaostrzania atmosfery. Naszym zdaniem takie środki przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego i są bezpodstawne" - czytaliśmy na oficjalnej stronie internetowej Legii.
Na to, co działo się na Villa Park zareagowali nie tylko gospodarze, ale też brytyjskie media, które rozpisały się na temat sytuacji. "Przed meczem doszło do brzydkich i brutalnych scen pod stadionem. W zamieszkach rannych zostało kilku funkcjonariuszy, a jeden z nich trafił do szpitala po tym, jak został trafiony racą. Ultrasi byli przetrzymywani na parkingu, gdzie rzucali w policjantów butelkami, tablicami i materiałami pirotechnicznymi" - czytamy w "The Times".
I dalej: "Decyzję ws. zmniejszenia liczby biletów dla kibiców gości podjęły policja oraz grupa doradcza klubu ds. bezpieczeństwa. Była ona związana m.in. z zamieszkami, do których doszło w trakcie meczu Leicester City - Legia w 2021 r. Gospodarze obawiali się też powtórki zamieszek z Alkmaar, do których doszło kilka tygodni temu przed meczem Ligi Konferencji Europy".
"Kibice Legii nie zostali wpuszczeni na stadion po ataku na policjantów. Lokalna policja poinformowała później o zatrzymaniu 39 osób po obrzydliwym i bardzo niebezpiecznym zachowaniu" - krótko podsumowało BBC.
"To powinien być wspaniały wieczór, którym powinni cieszyć się kibice obu klubów. Niestety przed meczem miały miejsce gorszące sceny, kiedy pseudokibice gości rzucali w policjantów racami. Zdrowie funkcjonariuszy było zagrożone, więc musieliśmy podjąć radykalne środki. Bezpieczeństwo jest naszym priorytetem i nie mieliśmy innego wyjścia. Nigdy nie będzie naszej zgody na takie sceny i przerażające zachowanie" - powiedział szef bezpieczeństwa na Villa Park, cytowany przez Sky Sports.
"Pod stadionem zgromadziło się dwa tys. kibiców Legii, mimo że ich pule biletów była dwa razy mniejsza. Ograniczenia były związane z zamieszkami, do których doszło kilka tygodni temu przed meczem w Alkmaar. W wyniku burd w Birmingham ucierpiało kilku policjantów. Jeden z nich trafił do szpitala z poważnymi oparzeniami" - to cytat z "Guardiana".
"Policja z Birmingham wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że nie wpuści na stadion kibiców Legii po czynnym ataku na funkcjonariuszy. W związku z tym została zamknięta Witton Lane, przez co kibice gospodarzy posiadający bilety na sektor R, musieli wejść na stadion innym wejściem, a później byli kierowani przez stewardów na swoje miejsca" - podsumował dziennik "Birmingham Mail".
Mecz zakończył się zwycięstwem Aston Villi 2:1. Dzięki temu gospodarze zapewnili sobie awans do fazy pucharowej Ligi Konferencji Europy. Legia wciąż potrzebuje do tego punktu. Będzie mogła go zdobyć w ostatniej kolejce fazy grupowej, kiedy podejmie AZ Alkmaar. Mecz odbędzie się 14 grudnia w Warszawie.