O tym, że Legia i Aston Villa to dwa świata nie specjalnie trzeba przekonywać. Spójrzmy na "Trasnfermarkt", gdzie kadra Legii wyceniona jest na 40 milionów euro, czyli o... 590 mln mniej niż Aston Villa. Zespół z Birmingham, biorąc pod uwagę 2023 rok, jest drugą siłą w Premier League. W tym okresie tylko Manchester City zdobył w Anglii więcej punktów.
Trudno było przypuszczać, że Legia, tak jak w pierwszym meczu, będzie potrafiła zaskoczyć i wygrać spotkanie. Tym bardziej że już w czwartej minucie straciła bramkę. Moussa Diaby popisał się pięknym rajdem, który zakończył precyzyjnym strzałem i zaskoczył Kacpra Tobiasza. Tym razem Legia nie wygrała, ale się postawiła. Błyskawicznie, bo już w 20. minucie, doprowadziła do remisu za sprawą Ernesta Muciego. Ostatecznie przegrała jednym golem.
- W pierwszej połowie dobrze to wyglądało. Ale w drugiej części gry było widać różnicę fizyczną, trochę tych sił nam zabrakło. Ale nie można nikogo za to obwiniać. Jednak Premier League to Premier League. Nie mamy się jednak czego wstydzić. Pozostał nawet jakiś niedosyt. Możemy być nawet z siebie dumni, że tak się zaprezentowaliśmy na tym fantastycznym stadionie - mówił po meczu Tobiasz.
W 59. minucie bramkę dla gospodarzy zdobył Alex Moreno. W końcówce Aston Villa mogła powiększyć przewagę, ale ostatecznie gospodarze wygrali 2:1 i zostali liderem grupy E.
- Drugi gol? Taki zabieg taktyczny, jeden z piłkarzy był na spalonym i miał dekoncentrować swoją obecnością. Nie zwracaliśmy jednak na to uwagi. Natomiast przy tym stałym fragmencie gry i przy kilku innych były małe kłopoty. Nie licząc graczy ze środka pola, to Aston Villa ma swoich szeregach samych gigantów. Wielkie chłopy i to stałe fragmenty na wysokim poziomie. Spodziewaliśmy się takich rozwiązań, ale nie wszystko da się wybronić. (...) Z pewnością pomagała im też płyta boiska, piłka była dwa razy szybsza niż w Warszawie. Boisko było jak stół. Aston Villa pokazała jakość, nie bez powodu są dwa punkty za liderem w Premier League - powiedział Tobiasz.
W ostatniej kolejce Legia podejmie AZ Alkmaar, a Aston Villa poleci do Bośni, by zagrać ze Zrinjskim. Mecze zaplanowano na czwartek 14 grudnia.
Aston Villa nie wpuściła kibiców Legii na stadion, więc pod stadionem wybuchły zamieszki. Doszło do starć z brytyjską policją. Już w trakcie pierwszej połowy angielskie służby poinformowały, że trzech funkcjonariuszy zostało rannych, a w internecie pojawiły się niepokojące nagrania.
- Atmosfera w Warszawie jest najlepsza. Dziś naszych kibiców zabrakło na trybunach. Rozumiem działania zachowawcze klubów, ale niedorzeczne jest, by nie wpuszczać na stadion ludzi, którzy zwolnili się z pracy, zapłacili za bilety lotnicze, przyjeżdżają specjalnie za swoją ukochaną drużyną. To jest absurd i brak okazania szacunku, o którym tak wiele się mówi - podsumował Tobiasz.