Aż siedem dwój po meczu Legii. Ale z tego Mioduski powinien się cieszyć

Bartłomiej Kubiak
Wstydu na pewno nie było, ale Legia Warszawa w przedostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Konferencji Europy przegrała 1:2 na wyjeździe z Aston Villą. Zobacz, jak oceniliśmy piłkarzy Kosty Runjaicia za to spotkanie (skala 1-6).

Kacper Tobiasz: 2+. Mimo wszystko zaskoczenie w składzie. W lidze co prawda Tobiasz gra regularnie, ale w dwóch ostatnich pucharowych meczach ze Zrinjskim pewnie bronił Dominik Hładun. Jeśli mecz w Birmingham miał być oknem wystawowym dla młodego bramkarza Legii, to niestety wyszło tak sobie. Przed przerwą Tobiasz zaliczył co prawda dwa udane wyjścia do piłki, ale zaczął mecz od straty gola, przy którym mógł zachować się lepiej. Tak samo, jak przy drugiej bramce, którą Legia znowu straciła po stałym fragmencie gry. Plus za sytuację z początku drugiej połowy, kiedy udanie skrócił kąt, wyciągnął lewą rękę i zablokował strzał Moussy Diaby'ego.

Zobacz wideo Ależ zjazd piłkarza Legii. "Jego forma faluje, odkąd przyszedł do Legii"

Steve Kapuadi: 2. Wolny, spóźniony, zagubiony. Zaczął fatalnie, bo to on stracił piłkę i nie upilnował swojej strefy, gdy gola już w 4. minucie strzelał Diaby. To był jego największy błąd w tym meczu, ale rzutował na jego dalszą grę. A mogło skończyć się jeszcze gorzej, gdyby zaraz po przerwie Tobiasz udanie nie interweniował przy drugim strzale Diaby'ego.

Artur Jędrzejczyk: 3. Bezskutecznie próbował ratować sytuację po stracie Kapuadiego. Później wygrane pojedynki w obronie przeplatał z przegranymi, choć więcej miał tych wygranych. Czasami szczęśliwie - jak w 24. minucie, kiedy najpierw nie zrozumiał się z Tobiaszem, ale po chwili sam naprawił swój błąd. Albo jak w 88. minucie, kiedy nie zdążył za Leonem Bailey'em, ale ten trafił tylko w poprzeczkę.

Radovan Pankov: 3. Nie przeciął piłki, którą w 18. minucie w pole karne Aston Vilii dobrze wrzucił Josue. W pierwszej połowie zaliczył kilka udanych i przede wszystkim kluczowych interwencji we własnym polu karnym. Jak w 33. minucie, gdy dobrze asekurował Gila Diasa i zablokował dośrodkowanie Alexa Moreno. W drugiej połowie momentami spóźniony i agresywnie usposobiony - grał na pograniczu faulu, ale na szczęście bez przykrych konsekwencji.

Paweł Wszołek: 3+. Od początku aktywny na prawym skrzydle, a później na lewym. Do tego też przydatny przy stałych fragmentach gry w ofensywie. W 7. minucie po rzucie rożnym oddał pierwszy - niestety niecelny - strzał dla Legii. Przydatny też w defensywie, gdzie dobrze asekurował środkowych obrońców i zaliczył kilka udanych interwencji. Ale też jedną nieudaną - kluczową, bo w 58. minucie to on nie upilnował w polu karnym Moreno, czyli strzelca drugiego gola dla Aston Villi i za to ocena niestety idzie w dół. Zmieniony w 82. minucie.

Bartosz Slisz: 4. Momentami można było odnieść wrażenie, że jest wszędzie. Czasem zdarzało mu się stracić piłkę, ale nadrabiał to bieganiem, walecznością, agresją. W ofensywie też bardzo przydatny, bo w czwartek Slisz nie bał się podejmować ryzyka. Zaczął mecz od udanego podania na wolne pole w kierunku Wszołka. I później też starał się podawać do przodu, przyspieszać grę. Zmieniony w 77. minucie.

Juergen Elitim: 3. Rzadko dłużej przy piłce, ale to nie znaczy, że grał źle, bo w środku pola był aktywny, czujny, wybiegany. Piłkę zagrywał szybko. Szkoda tylko, że zazwyczaj bezpiecznie, czyli albo do boku, albo do tyłu, albo do najbliższej ustawionego kolegi. Po przerwie już było widać, że czasami nie nadąża. Zwyczajnie brakowało mu sił.

Gil Dias: 2+. W 13. minucie zaliczył dobry odbiór, ale zamiast po nim przyspieszyć grę, to ją zwolnił - zagrał piłkę do tyłu. I to był właśnie taki mecz w jego wykonaniu. Słowem: nierówny. Miał lepsze i gorsze momenty. Pewnie chwalilibyśmy go bardziej, gdyby w 48. minucie po dziwnym strzale głową zamiast w poprzeczkę, trafił do bramki.

Josue: 2. Rzadko tracił piłkę, gdy miał ją przy nodze, ale do tego już wszyscy zdążyliśmy przywyknąć. Szkoda tylko, że równie rzadko robił z tego użytek, bo nie podawał jej zbyt dokładnie, do czego akurat już przyzwyczajeni nie jesteśmy. Od takiego piłkarza, jak Josue oczekujemy jednak znacznie więcej. Czegoś ekstra, a w tym meczu - choć starał się być pod grą - niestety tego zabrakło.

Marc Gual: 2. Słabo radził sobie w pojedynkach z Boubacarem Kamarą czy Ezri Konsą. W pierwszej połowie oddał jeden strzał głową, ale zbyt lekki, by zaskoczyć Robina Olsena. Dorzucił do tego jedno dobre podanie w kierunku Gila Diasa. I to przed przerwą w zasadzie byłoby na tyle. Po przerwie nie było lepiej, bo Gual został zmieniony już w 55. minucie.

Ernest Muci: 4. W poprzednim meczu z Aston Villą strzelił dwa gole i był zdecydowanie najlepszy na boisku. W czwartek nie był to w jego wykonaniu aż tak spektakularny mecz jak we wrześniu Warszawie, ale kiedy miał zrobić swoje, to zrobił. Konkretnie w 20. minucie, gdy wykorzystał prosty błąd Kamary i precyzyjnym strzałem pokonał Olsena. To był piękny gol, po którym właściciel klubu Dariusz Mioduski może tylko zacierać ręce, bo Muci podbił nim tylko jeszcze swoją wartość.

Blaż Kramer: 2. W weekend odstawiony od składu w meczu ligowym z powodu tego, że nie chciał zagrać w trzecioligowych rezerwach. Mimo to Kosta Runjaić zabrał go do Birmingham i to na niego postawił po przerwie, a nie Tomasa Pekharta, o którym jeszcze niedawno mówił, że to on jest jego pierwszym wyborem. W czwartek Karamer był tym drugim wyborem, ale niczym specjalnie nie błysnął. No, chyba że kilkoma faulami i żółtą kartką, którą zobaczył za przewinienie w 68. minucie, kiedy zatrzymał przed polem karnym rozpędzonego Diaby'ego. No i dwoma niecelnymi strzałami - oba ze spalonych.

Patryk Kun: 2. Zmienił Gila Diasa. O ile o jego występie napisaliśmy, że był nierówny, o tyle o występie Kuna wypada napisać, że był mało widoczony. Ani w ofensywnie, ani w defensywie, gdzie kilka razy dał się ograć na lewej stronie boiska. Obudził się w zasadzie dopiero w doliczonym czasie, kiedy najpierw do spółki z Kapuadim zatrzymał szarżującego Baileya, a po chwili udanie przepchnął się w polu karnym Aston Villi, ale zagrał niedokładnie.

Bartosz Kapustka, Jurgen Celhaka i Maciej Rosołek grali zbyt krótko, by ich ocenić.

Więcej o:
Copyright © Agora SA