Beckham ujawnił całą prawdę. "Mam gęsią skórkę, gdy o tym pomyślę"

Lionel Messi od pierwszego występu w Ameryce zachwyca w barwach Interu Miami. W rozmowie z dziennikiem "The Times" właściciel klubu - David Beckham - opowiedział, jak doprowadził do sprowadzenia do USA argentyńskiego gwiazdora. Były kapitan reprezentacji Anglii ujawnił, kiedy rozpoczął starania o Messiego i przyznał, że jego klub nie był w stanie przedstawić mu najbardziej atrakcyjnej finansowo oferty. - Mimo to zadzwonił, że zdecydował się na Inter Miami. Do dzisiaj mam gęsią skórkę, gdy o tym pomyślę - powiedział Beckham.

- Sprowadziliśmy do klubu kogoś, kto jest gwiazdą nie tylko na boisku, ale i poza nim. Kogoś, kto jest najlepszym zawodnikiem na świecie i wygrał wszystko, co było do wygrania. Transfer tak wielkiej gwiazdy to nie tylko prezent dla kibiców Interu Miami, ale też dla całej Ameryki - powiedział szef klubu MLS - David Beckham - o transferze Lionela Messiego.

Zobacz wideo Kto odpowiada za marazm w reprezentacji Polski? "Największe pretensje"

Messi, który ostatnie dwa lata spędził w PSG, zdecydował się na przenosiny do USA, mimo że miał oferty z ukochanej Barcelony i obrzydliwie bogatej Arabii Saudyjskiej. W rozmowie z "The Times" Beckham ujawnił kulisy pozyskania Argentyńczyka.

Jak sam przyznał, operacja trwała blisko cztery lata. W 2019 r. Beckham wraz z biznesmenami - Jorge Masem i jego bratem Jose - pojechali do Barcelony, by spotkać się z ojcem Messiego - Jorge. Trzej właściciele Interu Miami udali się w tajną misję do Katalonii, by przekonać do siebie najlepszego piłkarza na świecie. Zadanie nie było łatwe, bo Messi miał już wtedy oficjalną ofertę od bogatszych klubów z Arabii Saudyjskiej.

- Zawsze wiedziałem, że będziemy mieli wielką konkurencję. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Jedyny moment, w którym zwątpiłem w ten transfer, miał miejsce, gdy ponownie zainteresowała się nim Barcelona. To był sentymentalny moment, a on przecież nigdy nie pożegnał się z klubem tak, jak na to zasłużył. Mimo to zadzwonił, że zdecydował się na Inter Miami. Do dzisiaj mam gęsią skórkę, gdy o tym pomyślę - powiedział Beckham.

- Obiecałem kibicom i mieszkańcom Miami, że sprowadzę do klubu kilku najlepszych zawodników na świecie. Wiem, że każdy właściciel obiecałby to swoim fanom, ale naprawdę od pierwszego dnia w Interze marzyłem o Messim. Kiedy dziś widzę go w naszej koszulce w trakcie meczów, gdy widzę o na treningach wciąż nie mogę uwierzyć, że sprowadziliśmy Messiego do Interu Miami - dodał.

Beckham o kulisach transferu Messiego

- Nie byliśmy w stanie przedstawić mu oferty równie atrakcyjnej finansowo co Saudyjczycy. Ale mieliśmy inne argumenty. Najważniejszym z nich było miasto, w którym Messi i jego rodzina mogą cudownie żyć i kapitalnie się bawić. Poza tym Miami to nieoficjalna stolica obu Ameryk. Większość populacji miasta to Latynosi z Ameryki Południowej i Środkowej. Sądzę, że to miało wielkie znaczenie dla Messiego - stwierdził Jorge Mas, który wraz z bratem jest dziś większościowym właścicielem Interu Miami.

- Zapytałem go: "Ilu wielkich zawodników miało okazję zmienić całą dyscyplinę w kraju?". Rzuciłem Messiemu wyzwanie. On wie, że jego transfer do MLS, to dopiero początek transformacji piłki nożnej w USA. Jego obecność sprawi, że za kilkanaście lat ta liga będzie należała do najlepszych na świecie - dodał.

Beckham: - Messi zaangażuje się w ten klub i ligę nie tylko jako zawodnik. Zależało nam na nim nie tylko jako na piłkarzu, ale też na człowieku, który w ciągu kilku lat rozwinie w tym kraju tę dyscyplinę. Myślę, że będzie się przy tym bawił równie dobrze jak ja.

Messi z drzwiami wszedł do nowego klubu i rozgrywek. Argentyńczyk zdobył już 11 bramek i miał trzy asysty w 14 występach. Messi zaczął grę dla Interu z przytupem, bo już w debiucie zdobył bramkę na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry.

Jak przyznał Beckham, po transferze Messiego codziennie stawia się w klubie o siódmej rano. - Po pierwsze, chciałem mu pokazać swoje zaangażowanie w pracę na rzecz klubu i drużyny. Ale chciałem też cieszyć się każdą chwilą z nim. Chciałem widzieć, jak przyjeżdża do klubu, jak podchodzi do swoich obowiązków, jakim wielkim jest profesjonalistą, dając przykład innym. Jest wielką gwiazdą, ale wciąż pozostał pokornym gościem. Uwielbiam na niego patrzeć. Każdy, kto widział go na żywo, wie, że Messi jest inny, wyjątkowy. Ludzie mówili mi, że będzie potrzebował czasu, by się zaadaptować. A zajęło mu to raptem kilka sekund - powiedział Anglik.

- Messi robi to, co amerykańska publiczność uwielbia: daje jej rozrywkę i momenty, których nigdy nie zapomni. Bramka z rzutu wolnego w doliczonym czasie debiutu ustawiła mu poprzeczkę bardzo wysoko - zakończył.

Więcej o:
Copyright © Agora SA