Polska trafiła do łatwej grupy - z Czechami, Albanią, Mołdawią i Wyspami Owczymi. Tuż po losowaniu statystycy wyliczyli, że szanse na awans przekraczają 96 proc., a dziennikarze i kibice oczekiwali, że warto w takim razie te eliminacje wykorzystać, by zbudować nową reprezentację, która wreszcie będzie także cieszyła oko kibica swoim stylem.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, bo Polska zajęła dopiero trzecie miejsce w grupie i była lepsza w bezpośrednich meczach tylko od Wysp Owczych. Choć wciąż ma szansę na awans na Euro przez baraże, to atmosfera jest gęsta. Tym bardziej że nadszarpnięty jest także wizerunek PZPN-u, który znów przypomina federację, na której czele stał kiedyś Grzegorz Lato, bo afera goni aferę.
"Gdyby ktoś na filmowej taśmie miał podsumować 2023 r. w polskiej piłce, powinien to zrobić Wojciech Smarzowski od "Drogówki" i "Wesela". Błoto, smutek, nieporozumienia w rodzinie, wódka, zmarnowana szansa i wylewająca się z ekranu beznadzieja" - pisał Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl.
Ale - pisząc pół żartem, pół serio - nie we wszystkim jesteśmy tacy beznadziejni. "La Gazzetta dello Sport" dostrzega nawet pole, w którym jesteśmy w samej czołówce. Pytanie, czy akurat na tym nam zależy, bo chodzi o... zestawienie najniebezpieczniejszych ultrasów na świecie.
"Gorąca jesień ultrasów: najgroźniejsi kibice w Polsce i Grecji" - taki tytuł nosi artykuł poświęcony fanatycznym kibicom. Włoscy dziennikarze twierdzą, że era post-covid zwiększyła agresywność młodych ludzi i wylicza kolejne brutalne przypadki agresji kibiców.
Na dzień dobry "Gazzetta" podaje przykład Marsylii, gdzie niedawno chuligani zaatakowali autokar z piłkarzami Lyonu. I to zaatakowali tak, że trener Fabio Grosso wylądował w szpitalu. Przytaczane są także inne przykre incydenty z ostatnich miesięcy, jak np. starcia kibiców Unionu Berlin z neapolitańskimi fanami, czy zamieszki przy okazji meczu Realu Sociedad z Benficą.
Francuski historyk i eseista Sebastien Louis, ekspert w temacie stadionowych chuliganów i autor książki "Ultras. Inni bohaterowie piłki nożnej", twierdzi, że przemoc w futbolu jest tak stara, jak sama piłka nożna. Ale jednak zauważa duży wzrost chuligańskich incydentów. A czemu teraz obserwujemy więcej przemocy?
Twierdzi, że poprawił się transport. Teraz łatwiej i taniej podróżować po całej Europie. A co za tym idzie, zdaniem Louisa, kibice coraz częściej nawiązują relacje z grupami z innych krajów, co wielu obserwatorów nazywa wręcz "międzynarodówką kibiców". Specjaliści twierdzą także, że w społeczeństwach agresja wzrosła po pandemii, podczas której ludzie "codziennie byli bombardowani śmiercią i pogrzebami, a negatywne wiadomości spowodowały wzrost frustracji, agresji i depresji, zwłaszcza u młodych".
- W Polsce, Grecji, Chorwacji i Serbii występuje inny poziom przemocy, znacznie wyższy niż we Włoszech. (...) Niebezpieczeństwo pochodzi przede wszystkim z Europy Wschodniej, gdzie konflikty społeczne są największe i gdzie można znaleźć najtwardszych, najbardziej brutalnych i najtrudniejszych do opanowania kibiców. W Polsce "najtwardsi" są kibice Wisły Kraków, Lecha Poznań i Legii Warszawa. Jeśli w latach 80. angielscy kibice byli przerażający, dziś w Europie alarm w komendach policji jest podnoszony do najwyższego poziomu, gdy przyjeżdżają ultrasi z północy i wschodu - czytamy.