Wielka burza ws. mundialu. "Białoruskie standardy"

Nie minął rok od mistrzostw świata w Katarze, a już wiadomo, że w 2034 roku największa piłkarska impreza ponownie zagości na Bliskim Wschodzie. Tym razem w Arabii Saudyjskiej, która jako jedyna zgłosiła kandydaturę do zorganizowania turnieju w tym terminie. - Ten wyścig jest ustawiony, przestano nawet stwarzać pozory - stwierdził wprost dziennikarz Piotr Żelazny w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onet.

Wiemy już, kto zorganizuje piłkarskie mistrzostwa świata w 2026, 2030 i 2024 roku. Za trzy lata mundial odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie, a cztery lata później w Maroko, Portugalii, Hiszpanii. Do tego trzy pierwsze mecze tego turnieju zostaną rozegrane w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju. 

Zobacz wideo Euro 2024 bez Polski? PZPN reaguje. "To jest najgorsze"

Za to w miniony wtorek oficjalnie dowiedzieliśmy się, że w 2034 roku mistrzostwa świata zostaną zorganizowane w Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy jako jedyni zgłosili kandydaturę i tak zaledwie 12 lat po mundialu w Katarze najważniejszy piłkarski turniej wróci na Bliski Wschód. 

Ekspert wprost o decyzji FIFA o przyznaniu mundialu Arabii Saudyjskiej. "Ustawiony wyścig"

- Gianni Infantino [prezydent FIFA – przyp. red.] już wcześniej zbudował dobre relacje na Półwyspie Arabskim, był tam na walkach bokserskich, a podczas mundialu w Rosji demonstrował dobre relacje z Putinem i bin Salmanen [następcą tronu, a obecnie też premierem Arabii Saudyjskiej - przyp. red.], a teraz podarował mundial Arabii Saudyjskiej - powiedział wprost dziennikarz Piotr Żelazny w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onet.

- Porobili ograniczenia co do tego, kto może organizować ten turniej, a po wycofaniu się jedynego kontrkandydata Australii, stało się jasne, że mistrzostwa zorganizuje Arabia Saudyjska. Australijski komitet organizacyjny był pod naciskiem FIFA, by wycofać kandydaturę. [...] To kolejne oddanie mundialu bez procedury, do której przywykliśmy, prezentacji kandydatów itd. Ten wyścig jest ustawiony, przestano nawet stwarzać pozory. Przypomina mi standardy białoruskie, gdzie ogłasza się, że Łukaszenka zgarnął 90 procent głosów - dodawał ekspert Viaplay Sport. W ten sposób niejako odniósł się do mundialu w Katarze, który według śledztwa dziennikarzy miał zostać sprzedany za łapówki.

Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl

Arabia Saudyjska konkuruje z Katarem. "Chcą przyćmić konkurenta z regionu"

Żelazny odniósł się także do kontrowersji związanych z wyborem Arabii Saudyjskiej, która od 2015 roku zaangażowana jest w wojnę domową w Jemenie. - Rosja, organizując mundial w 2018 roku, okupowała już Krym, więc nie jest to może pierwszy taki przypadek. To jednak wybór z kontrowersyjny tych samych względów co w przypadku Kataru. Tyle że Arabia Saudyjska to kraj jeszcze bardziej religijny, cudzołóstwo karze się kamieniowaniem zamężnej kobiety, homoseksualizm jest nielegalny - zaznaczył. 

Zwrócił uwagę, że Arabia Saudyjska, wzorem Kataru, zmienia się, skupuje na potęgę piłkarzy z lig europejskich i ma być w pełni nowoczesnym krajem. - To kopia katarskiego pomysłu. Katar chce być bowiem centrum sportu. Zorganizował mistrzostwa świata w pływaniu, lekkoatletyce, a jego celem są igrzyska olimpijskie. Teraz do gry weszła Arabia Saudyjska, która jest większa, ma jeszcze więcej pieniędzy i chce przyćmić Katar, bo wyrósł jej konkurent w regionie - stwierdził.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.