Miał zostać gwiazdą futbolu, właśnie wylądował w trzeciej lidze. Co za zjazd

Wielu młodym i zdolnym piłkarzom wróży się świetlaną przyszłość. Nie raz są oni porównywani do wybitnych graczy. Niektórzy z nich nie potrafią poradzić sobie z presją otoczenia i tracą swój blask. Niestety, w ostatnich latach ich los podzielił Ante Corić. Od 1 lipca 26-latek jest wolnym zawodnikiem. Jego sytuacja wkrótce może jednak polepszyć się. Z informacji przekazanych przez portal sportske.jutarnji.hr. wynika, że w zimowym oknie trafi do chorwackiego klubu, występującego na trzecim szczeblu.

Ante Corić pozostaje bez klubu od lipca tego roku, po tym jak wygasł jego pięcioletni kontrakt. Przedstawiciele Serie A nie zdecydowali się na przedłużenie jego umowy. Ofensywny pomocnik by pozostać w formie aktualnie trenuje z NK Dinamo Odranski Obrez. Według informacji przekazanych przez sportske.jutarnji.hr, jego przerwa od profesjonalnej kariery piłkarskiej wkrótce dobiegnie końca.

Zobacz wideo Euro 2024 bez Polski? PZPN reaguje. "To jest najgorsze"

Ante Corić wkrótce opuści bezrobocie?

Jak podaje źródło, były piłkarz AS Romy ma w zimowym okienku transferowym związać się z chorwackim NK Kustosija, występującym na trzecim poziomie ligowym. Ma on pomóc drużynie w powrocie na drugi poziom rozgrywkowy. Obecnie Kustoshija zajmuje siódme miejsce w lidze i ma 16 punktami po 11 meczach. Co ciekawe, w tej drużynie występują m.in. Davor Loveren - bat Dejana Lovrena, byłego zawodnika Liverpoolu oraz Karl Majić. Możliwy powrót Ante Coricia do Chorwacji wywołuje niemałe emocje w tamtejszych mediach. - Nikt się nie spodziewał transferu dawnej nadziei Dinama Zagrzeb - czytamy.

Chorwat był w przeszłości uznawany za wielki talent i wiązano nadzieję z jego rozwojem. Porównywany był nawet do Luki Modricia. O pomocniku zrobiło się głośno dzięki kapitalnej formie w GNK Dinamo Zagrzeb, w którego barwach w sumie wystąpił w 142 meczach, w trakcie których strzelił 23 bramki i zanotował taką samą liczbę ostatnich podań. W 2018 roku dołączył do AS Romy, która zapłaciła za niego sześć milionów euro. 

Rzeczywistość brutalnie go zweryfikowała, gdyż większość czasu spędził na wypożyczeniu w hiszpańskiej Almeríi, holenderskim VVV-Venlo, słoweńskiej Olimpiji Lublana i szwajcarskim FC Zürich. W barwach włoskiego klubu wystąpił raptem w trzech spotkaniach, w których uzbierał zaledwie 48 minut. W 2016 roku portal Transfermarkt wycenił go na 10 milionów euro, a jego obecna wartość rynkowa wynosi zaledwie 300 tysięcy euro.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.