W poniedziałkowy wieczór w Theatre du Chatelet ogłoszono wyniki plebiscytu Złotej Piłki. Po raz ósmy w karierze po główną nagrodę sięgnął Leo Messi. Jego zwycięstwo nie budziło zdziwienia - w końcu zdobył mistrzostwo świata z Argentyną, a na dodatek dołożył wygraną w Ligue 1 z Paris Saint-Germain. Na gali 36-latek był uśmiechnięty od ucha do ucha, ale kilka godzin później jego humor skutecznie popsuł... jeden z hiszpańskich dziennikarzy.
Mowa o Gerardzie Romero. We wtorek przedstawiciel mediów poinformował na własnym kanale na Twitchu, że po gali Złotej Piłki Messi i Joan Laporta ucięli sobie miłą pogawędkę. W jej trakcie prezes FC Barcelony miał podziękować byłemu piłkarzowi za słowa, które wypowiedział po odebraniu nagrody. Na tym nie koniec. Dziennikarz ujawnił, że panowie spotkali się również, by ustalić datę ewentualnego meczu, w którym Argentyńczyk mógłby pożegnać się z kibicami katalońskiej drużyny.
Na te wieści szybko zareagował sam Messi i zrobił to w dosadny sposób. Udostępnił na InstaStory screen informacji przekazanej przez Romero i dodał krótki komentarz. "Kłamiesz... Po raz kolejny..." - napisał, zamieszczając też charakterystyczną emotikonę imitującą Pinokia. Najwidoczniej słowa dziennikarza go zirytowały, tym bardziej że Messi rzadko zabiera publicznie głos w takich sprawach. Co więcej, piłkarz zasugerował, że to nie była pierwsza taka sytuacja.
Komentarz Messiego odbił się szerokim echem. Piszą o nim media na całym świecie. Dotarł też do głównego zainteresowanego, który postanowił... wyrazić skruchę. "PO TYSIĄCKROĆ PRZEPRASZAM WSZYSTKICH. Znowu dałem się nabrać na informacje związane z LEO. Nie nauczyłem się. Przepraszam. To BARDZO przej*****. Przyjmuję na klatę wszystko, co mi dziś powiecie i obiecuję, że będziemy pracować tak, by takie sytuacje nie miały już miejsca. Przepraszam" - napisał dziennikarz na Twitterze.
Teraz przed Leo Messim kilka tygodni odpoczynku. Jego Inter Miami nie zakwalifikował się do fazy play-off, w związku z czym sezon w MLS już się dla niego zakończył. Argentyńczyk miał szansę trafić na wypożyczenie do Europy, by pozostać w rytmie meczowym, ale ostatecznie zrezygnował z takiej opcji.
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl.
Jak samym przyznał, chce teraz skupić się na spędzaniu czasu z bliskimi. Niewykluczone, że w najbliższym czasie będzie też dokładniej śledził informacje, które pojawiają się na jego temat w sieci. Najlepiej pokazuje to przykład z Romero.