Reprezentacja Polski zawiodła w meczach z Wyspami Owczymi oraz Mołdawią. Nie zagrała wielkiego meczu z Farerami i na wyjeździe wygrała zaledwie 2:0. Do prawdziwej kompromitacji doszło w domowym meczu z Mołdawią, który piłkarze Michała Probierza tylko zremisowali 1:1.
Na biało-czerwonych spadła zasłużona krytyka. Remis z Mołdawią oznacza, że Polacy prawie na pewno są teraz skazani na walkę o awans na Euro 2024 w barażach. Nawet wygrana z Czechami nie zagwarantuje im awansu, bo będą musieli liczyć na odpowiednie wyniki w pozostałych spotkaniach. Niektórzy w swoich ocenach zapędzali się bardzo daleko. Artur Wichniarek stwierdził, że debiutujący na ostatnim zgrupowaniu Patryk Peda "nie ma prawa być w kadrze", gdyż gra tylko w Serie C i wyraźnie odstaje poziomem.
Zawodnik SPAL odniósł się do tych słów Wichniarka. - Ja będę się skupiał raczej na tym, co mi trener powie po takim zgrupowaniu, jak cały sztab będzie widział mnie na tej kadrze, niż skupiał się na tym, co inni mówią - stwierdził na Kanale Sportowym. - Każdy ma jakieś swoje zdanie. Ja skupiam się na tym, co mi trener mówi, na tym co dzieje się dookoła mnie, ale nie wiem nawet, co mam powiedzieć w takiej sytuacji, to jest jakaś tam jego ocena - podsumował.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Być może Patryk Peda dostanie szansę w najbliższych meczach reprezentacji Polski i przekona do siebie krytykantów. Polacy kolejne spotkanie rozegrają 17 listopada z Czechami w eliminacjach Euro 2024, a cztery dni później zmierzą się towarzysko z Łotwą. Jeżeli chcą zachować szanse na awans do mistrzostw Europy w Niemczech, muszą wygrać to pierwsze spotkanie.