Serbia przez lata dobrze prezentowała się w europejskich pucharach, co też przełożyło się na wysokie miejsce w rankingu UEFA. Obecnie zajmuje ona 16. miejsce (27,775 pkt), co wpływa na pewne przywileje. Jeden z nich dotyczy mistrza kraju - ma on zapewnione miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W tym sezonie z takiej szansy skorzystała Crvena zvezda. Dodatkowo aż cztery inne drużyny walczą o awans do europejskich pucharów, choć muszą przebijać się przez eliminacje. W tym roku udało się tego dokonać tylko dwóm ekipom. Problem w tym, że radzą sobie fatalnie w głównych rozgrywkach i ustępują nawet... Wyspom Owczym, co niepokoi tamtejsze media.
Do europejskich pucharów nie dostały się Partizan i Wojvodina. Pierwsza z drużyn odpadła już w play-offach Ligi Konferencji Europy, z kolei druga z ekip przegrała w II rundzie eliminacji. Zakwalifikowały się jedynie wspomniana Crvena zvezda, a także Backa Topola, która eliminacje rozpoczęła od III rundy Ligi Mistrzów. Przegrała jednak oba spotkania z Bragą i spadła do Ligi Europy. Jesienią na Starym Kontynencie gra też Cukaricki. Dostał się tam dość szczęśliwie. Przegrał w play-offach Ligi Europy i spadł do Ligi Konferencji.
Drużyny liczyły, że odmienią swój los w fazie grupowej poszczególnych rozgrywek, ale jak na razie pogłębiają się jedynie w kryzysie. Crvena zvezda rozegrała już trzy spotkania w Lidze Mistrzów, ale nie zdobyła jeszcze ani jednego punktu. Ma więc małe szanse na zajęcie trzeciej lokaty i grę na wiosnę w Lidze Europy.
Podobnie zresztą prezentują się pozostałe serbskie ekipy. Cukaricki także nie wygrał jeszcze spotkania i zajmuje ostatnie miejsce w grupie F. Dodatkowo w minionej kolejce został rozbity przez Fiorentinę aż 0:6. Małe nadzieje ma też Backa Topola, choć ta drużyna wywalczyła jeden punkt - to efekt remisu 2:2 z Olympiakosem. Mimo wszystko zajmuje ostatnie miejsce w grupie.
Tym samym w tym sezonie serbskie kluby rozegrały już 19 meczów (licząc też eliminacje), ale wygrały tylko jeden. Dokonał tego Partizan, triumfując w III rundzie LKE po rzutach karnych z Sabah Baku. Co więcej, tylko dwa razy zremisowały, a w pozostałych 16 spotkaniach przegrywały. Łącznie pięć ekip zdobyło tylko 15 bramek przy aż 52 straconych.
To pokazuje, w jakim wielkim kryzysie jest serbski futbol. Jeszcze bardziej jest to widoczne, kiedy spojrzymy na liczbę punktów zdobytych do rankingu UEFA. W tym sezonie serbskie kluby dopisały zaledwie dwa punkty, a więc mniej niż wywalczył jedyny reprezentant... Wysp Owczych. Mowa o Klaksviku, który jest rewelacją sezonu. Drużyna przeszła przez eliminację Ligi Konferencji, a ostatnio odniosła nawet pierwsze zwycięstwo w fazie grupowej rozgrywek, triumfując 3:0 z Olympiją Ljubljaną. Łącznie zdobyła więc cztery punkty. "Ustępujemy nawet Wyspom Owczym, krajowi, który z piłką nożną nie ma nawet nic wspólnego" - pisali oburzeni dziennikarze portalu rt.rs.
Wszystko wskazuje więc na to, że na wiosnę możemy nie zobaczyć żadnej z serbskich ekip w europejskich pucharach, co może mieć ogromny wpływ na ranking UEFA. Kraj zanotuje spadek. Skutki takiej sytuacji może odczuć już nawet w kolejnej edycji rozgrywek. Choć nadal o grę na Starym Kontynencie będzie walczyło pięć drużyn, to żadna nie będzie miała zapewnionego bezpośredniego udziału w fazie grupowej. Co więcej, w kolejnych miesiącach Serbię może wyprzedzić, chociażby 17. Ukraina czy 18. Izrael.