A jednak! Radovan Pankov wezwany. Holendrzy ujawniają

5 października Legia Warszawa przegrała na wyjeździe 0:1 z AZ Alkmaar w drugiej kolejce Ligi Konferencji Europy, jednak nie to było najważniejszym wydarzeniem tamtego wieczoru. Holenderscy funkcjonariusze zaatakowali piłkarzy i prezesa Mioduskiego, a Josue i Radovan Pankov spędzili noc w tamtejszym areszcie. Okazuje się, że drugi z zawodników najprawdopodobniej ponownie zostanie wezwany do złożenia zeznań.

W najbliższy czwartek miną dokładnie trzy tygodnie od dantejskich scen, jakie wydarzyły się po meczu Legii z AZ Alkmaar. Godzinę po zakończeniu spotkania, kiedy wokół stadionu nie było już zbyt wielu kibiców, holenderska policja i ochroniarze dopuścili się naruszenia nietykalności cielesnej prezesa Dariusza Mioduskiego. Następnie funkcjonariusze wyciągnęli siedzących w autobusie Josue i Radovana Pankova, którzy zostali aresztowani.

Zobacz wideo Co za słowa Piotra Zielińskiego! "Spełnienie dziecięcych marzeń"

Pankov poleci złożyć zeznania. Holenderski dziennikarz ujawnia

Do tej pory nie wiadomo, z jakiego konkretnego powodu piłkarze Legii 5 października zostali zatrzymani. Według holenderskiej wersji zawodnicy mieli rzekomo zaatakować tamtejsze służby porządkowe, przez co trafili do aresztu. Z kolei polski klub udostępnił mnóstwo nagrań, na których widać karygodne zachowanie ochroniarzy, którzy szarpali i popychali Dariusza Mioduskiego. - To, co się stało, to skandal. To precedens na skalę światową. Nie odpuścimy, będziemy robić wszystko, by to wyprostować - grzmiał prezes warszawskiej drużyny.

Josue i Pankov w piątek 6 października wrócili do Polski. Następnie AZ Alkmaar i burmistrz miasta wydawali oświadczenia, w których całą winę za niedopuszczalne wydarzenia zrzucili na Legię. - Bardzo trudno jest ocenić tę sytuację. Nie chcę tego robić. Relacje Polaków są zupełnie inne niż Holendrów. Mówiąc łagodnie, obie strony zupełnie się ze sobą nie zgadzają. Opinie są tak rozbieżne, że moim zdaniem nikt nie będzie usatysfakcjonowany wynikami śledztwa, jakiekolwiek by one nie były - mówił w wywiadzie dla "Faktu" holenderski dziennikarz publicznej telewizji NOS Guido van Gorp.

Oprócz tego reporter dodał, że sprawą zajmuje się sąd, a do Holandii w przyszłym roku wróci wspomniany Pankov, który jeszcze raz będzie musiał złożyć zeznania. - Sprawa jest rozwojowa. Słyszałem, że na przyszły rok jest już wyznaczony dzień przesłuchań w sądzie. Jeden z piłkarzy, zakładam, że Pankov, ma stawić się w Holandii i przedstawić swoją wersję wydarzeń - dodał dziennikarz.

Rozmówca "Faktu" zdradził także, że Holendrzy są w posiadaniu dowodów, które być może rzucą nowe światło na wydarzenia z Alkmaar. - Z tego co wiem, istnieją materiały dowodowe. Sam ich jednak nie widziałem. Na stadionie AZ kamery są wszędzie. Jeżeli piłkarze starli się z ochroniarzami, powinny znaleźć się nagrania. To samo dotyczy bójki kibiców z policją. Miejmy nadzieję, że wkrótce zobaczymy materiały wideo - mówił członek NOS Guido van Gorp.

UEFA także wszczęła własne postępowanie w tej sprawie. Decyzja europejskiej federacji może być bardzo rozczarowująca dla kibiców polskiego zespołu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.