FC Basel udowadnia, że w piłce nożnej nic nie trwa wiecznie. Sześć lat temu szwajcarski klub świętował ósme z rzędu mistrzostwo kraju. Wówczas jego pozycja hegemona była niepodważalna. Piłkarze z Bazylei regularnie grali w Lidze Mistrzów, dwa razy dochodząc do 1/8 finału (w sezonach 14/15 i 17/18). Stawiany był nawet za wzór dla Legii Warszawa i Lecha Poznań. - Nasza strategia jest zbliżona do tej, którą przed laty obrało FC Basel. Mamy też podobne ambicje, bo naszym celem jest nie tylko regularne wygrywanie mistrzostwa Polski, ale także zostanie jedną z 40 najlepszych drużyn europejskich. - mówił przed laty prezes Legii Dariusz Mioduski. Dziś brzmi to jak dobry żart. Nie dość, że Basel nie gra teraz w Europie, to nawet na krajowym podwórku jego sytuacja wygląda dramatycznie.
Zespół założony w 1893 to prawdziwa wizytówka szwajcarskiego futbolu. W trakcie swojej długiej historii zdobył aż 20 tytułów mistrza Szwajcarii. Większą ich liczbą może pochwalić się jedynie Grasshoppers Zurych - 27. FC Basel był za to mistrzem aż osiem lat z rzędu i to całkiem niedawno. Fantastyczną serię rozpoczął w 2010 roku, a skończył w 2017. Na krajowym podwórku nikt nie osiągnął czegoś podobnego. Problem w tym, że od tamtej pory ekipa ta tytułu już nie odzyskała, a w tym sezonie rozpoczął się prawdziwy zjazd.
FC Basel przez lata nie schodziło z ligowego podium, aż do ostatniego sezonu, w którym zajęło piątą lokatę. Mimo to miało prawo startu w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Już one dały sygnał, że coś z tą drużyną jest nie tak. Przegrała w dwumeczu z kazachskim Tobołem Kustanaj 3:4 i już szybko pożegnała się z Europą. A przecież w zeszłym sezonie doszła do półfinału tych rozgrywek (odpadła po dwumeczu z Fiorentiną). Kilka dni przed blamażem w Europie zespół prowadzony przez Heiko Vogela pokonał za to Winterthur 5:2. Okazało się, że do teraz jest jego jedyne ligowe zwycięstwo w tym sezonie.
Bilans FC Basel jest bowiem koszmarny. W 10 kolejkach poza jedną wygraną ma jeszcze dwa remisy i aż siedem porażek. W tabeli ma zatem tylko pięć punktów i zajmuje ostatnie 12. miejsce. Do 11. Lozanny traci cztery punkty. Bilans bramkowy to 13:22. Jak na razie Basel robi wszystko, by pożegnać się ze szwajcarską Super Ligą, w której gra nieprzerwanie od 27 lat.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.
Wydaje się to co najmniej dziwne, patrząc chociażby na skład tej ekipy. Nie brakuje w nim ciekawych postaci. Wśród nich jest m.in. Yusuf Demir - młody Austriak, z krótkim epizodem w FC Barcelonie, Jean-Kevin Augustin z przeszłością w PSG, Monaco czy RB Lipsk oraz Marwin Hitz - były bramkarz Borussii Dortmund. Jak widać, same nazwiska nie grają.