Dramatyczne wieści z Hiszpanii. W czasie transmisji znaleziono ciało 18-letniego piłkarza

Od kilku dni w Hiszpanii poszukiwano 18-letniego piłkarza, Alvaro Prieto. Ostatecznie został znaleziony, ale martwy. Na ciało natrafiono w nietypowych okolicznościach, bo w trakcie łączenia z reporterem z jednej z hiszpańskiej telewizji. Policja i klub potwierdzili, że zmarły to poszukiwany nastolatek. Służby będą teraz wyjaśniać okoliczności tego tragicznego zdarzenia.

Alvaro Prieto był poszukiwany od czwartku 12 października. Podejrzewano, że mógł być ofiarą wypadku, po którym zaginął. Poszukiwano go prawie cztery dni.

Zobacz wideo Reprezentacja Polski ma problem! Oto największy z nich. Wstyd i kompromitacja

Znaleziono martwego 18-letniego piłkarza

Ostatni raz widziano Prieto w czwartek na dworcu kolejowym Santa Justa w Sewilli. Miał wracać do Kordoby po nocy spędzonej w klubach. Nie miał ważnego biletu, w dodatku rozładowała mu się bateria w telefonie. Musiał wysiąść i poszukać innego pociągu. Kamery na dworcu nagrały go chodzącego po jego terenie.

Policja poszukiwała nastolatka kilka dni, przeszukiwała głównie teren dworca. Podejrzewała, że padł ofiarą wypadku kolejowego lub napaści i jego ciało zostało gdzieś wywiezione. Rodzina nastolatka prosiła o pomoc wszystkich ewentualnych świadków i fundacje zajmujące się osobami zaginionymi.

Ostatecznie udało się znaleźć 18-latka, ale martwego. Na jego ciało natrafiono w poniedziałek przed południem. Zauważyła je telewizja TVE w trakcie łączenia na żywo z reporterem, który nadawał z okolic dworca. W tle było widać przyjeżdżający skład pociągu, a między wagonami ciało Prieto.

Policja natychmiast przyjechała na miejsce zdarzenia i potwierdziła, że denat to poszukiwany nastolatek. Poinformowano klub, który wydał komunikat.

"Cordoba CF z przykrością zawiadamia, że nasz młodzieżowy zawodnik Alvaro Prieto został znaleziony martwy" - czytamy w komunikacie na Twitterze (X). 

Na ten moment najbardziej prawdopodobną wersją zdarzeń jest wypadek, w którym ofiarą był Prieto. Jego ciało musiało utknąć między wagonami pociągu, który zaczął jeździć dopiero w ostatnich dniach - nie był używany od sierpnia zeszłego roku. Kursujący pociąg nie zatrzymywał się na stacji Santa Justa w Sewilli, dlatego poszukiwania trwały prawie cztery dni.

Więcej o:
Copyright © Agora SA