Człowiek Putina siedzi we władzach UEFA. Boniek nie zostawił złudzeń

Jakub Seweryn
Aleksander Diukow i Aleksander Ceferin
Kirill Venediktov (soccer.ru/Wikimedia Commons) / Jean-Christophe Bott (Keystone via AP) / Daniel Cole (AP Photo)

Jak to możliwe, że choć wojna w Ukrainie trwa już ponad półtora roku, w Komitecie Wykonawczym UEFA wciąż zasiada przedstawiciel Rosji Aleksander Diukow? A mowa o nie byle Rosjaninie, lecz dyrektorze generalnym i szefie rady nadzorczej Gazprom Nieft (naftowego ramienia Gazpromu). - Diukow jest nieusuwalny - słyszymy nieoficjalnie w UEFA. - Nie wszyscy myślą jak Polacy - przyznaje wprost wiceprezydent UEFA Zbigniew Boniek.

Próba przywrócenia przez UEFA do gry rosyjskich drużyn do lat 17 ostatecznie się nie powiodła. We wtorek federacja wobec protestów licznych krajowych związków piłkarskich poinformowała, że "nie ma możliwości technicznych", by dołączyć rosyjskie zespoły do rozgrywek. Ale już sama próba przywrócenia Rosjan wywołała wiele dyskusji i kontrowersji, bo przecież rosyjska agresja w Ukrainie trwa w najlepsze. 

Zobacz wideo Probierz zaczął kadencję bardzo odważnie! Jeden piłkarz zawiódł na całej linii

Rosjanin w Komitecie Wykonawczym UEFA. To szef rady nadzorczej Gazpromu Neft. UEFA "głosowała, ale się nie cieszyła"

Podchody UEFA w kierunku przywrócenia Rosjan wiążą się najprawdopodobniej z osobą Aleksandra Diukowa. Oficjalnie UEFA wraz z rozpoczęciem rosyjskiego ataku na Ukrainę zawiesiła wszystkie rosyjskie zespoły w rozgrywkach, zabrała finał Ligi Mistrzów Sankt Petersburgowi i zerwała umowę sponsorską z rosyjskim Gazpromem. Ale wspomniany Rosjanin Aleksander Diukow wciąż pozostaje we władzach UEFA, a dokładniej w Komitecie Wykonawczym, czyli wśród 18 najważniejszych ludzi federacji, którzy podejmują wszystkie kluczowe decyzje dotyczące europejskiego futbolu.

55-letni Aleksander Diukow to nie jest przypadkowa osoba związana z rosyjską piłką. Diukow to prezes rosyjskiej federacji piłkarskiej RFS i były prezes Zenita Sankt Petersburg. I nie ma żadnego przypadku, że te wszystkie fakty łączy firma Gazprom, rosyjski koncern państwowy i największy światowy wydobywca gazu ziemnego. Aleksander Diukow jest szefem rady nadzorczej oraz dyrektorem generalnym (CEO) Gazprom Neft, czyli naftowego ramienia Gazpromu. Koło się zamyka.

Nic więc dziwnego, że 55-latek wciąż ma wielkie wpływy w UEFA. Nie ma co się oszukiwać - wszystkie ruchy wymierzone w Rosji były wykonywane przez Europejską Unię Piłkarską z niechęcią. Coś jak kiedyś miało miejsce z Jarosławem Gowinem, który wypowiedział słynne słowa: "Głosowałem, ale się nie cieszyłem". Wszak Rosja i Gazprom zapewniały federacji ogromne pieniądze, a te mają dla UEFA i jej członków wielkie znaczenie. 

Aleksander Diukow to temat-tabu w UEFA. "Jest nieusuwalny"

Obecność w Komitecie Wykonawczym UEFA Aleksandra Diukowa, którego wielokrotnie można było widzieć w towarzystwie Władimira Putina, jest dużą, ale nieco przemilczaną kontrowersją. Śmiało można stwierdzić, że to temat tabu. Ludzie europejskiej piłki, szczególnie ci związani z UEFA, albo nie mówią nic, albo wypowiadają się bardzo ostrożnie. 

"Uprzejmie informujemy, że decyzja podjęta przez Komitet Wykonawczy UEFA w dniu 28 lutego 2022 r. o zawieszeniu rosyjskich klubów i drużyn narodowych nie ma wpływu na rosyjskich urzędników w Komitecie Wykonawczym UEFA oraz Komitetach i Panelach UEFA. Należy pamiętać, że UEFA w dalszym ciągu ocenia rozwój sytuacji z faktycznego i prawnego punktu widzenia i w tym sensie Komitet Wykonawczy UEFA może zwoływać nadzwyczajne posiedzenia, gdy tylko zajdzie taka potrzeba, w celu podjęcia dalszych decyzji, jeśli uzna to za konieczne" - dyplomatycznie odpowiedziała nam UEFA na pytanie o Aleksandra Diukowa.

Kadencja Diukowa w Komitecie Wykonawczym UEFA ma więc trwać do 2025 roku i choć ten temat co jakiś czas wraca, nic nie wskazuje na to, żeby została przez kogokolwiek skrócona. "Diukow jest nieusuwalny" - usłyszeliśmy nieoficjalnie z UEFA. 

- Jeśli Rosja zostanie odizolowana od wszystkich międzynarodowych rozgrywek z powodu ludobójstwa na Ukrainie, logicznym krokiem byłoby usunięcie jej przedstawicieli z władz UEFA - nie ukrywał w rozmowie ze Sport.pl Oleg Protasow. O dyrektora Gazpromu Nieft zapytaliśmy też aktualnego wiceprezydenta UEFA Zbigniewa Bońka, ale ten nie chciał nam udzielać żadnego komentarza w tej sprawie. 

Zbigniew Boniek o UEFA i Diukowie: "Nie wszyscy myślą jak Polacy"

Koniec końców jednak Boniek kilka dni później otworzył się na ten temat na kanale "Prawda Futbolu". -  Bardzo często ludzie do mnie piszą prywatnie albo szczypią mnie w mediach społecznościowych i pytają, dlaczego przedstawiciel rosyjskiej federacji jest w Komitecie Wykonawczym UEFA. Nie jest tam dlatego, że mnie się podoba - zaczął Boniek. - W UEFA jeżeli zostałeś wybrany do władz w demokratycznym głosowaniu, to nikt nie ma prawa cię wyrzucić ot, tak sobie - dodał.

Były prezes PZPN powiedział, jak wygląda procedura zawieszenia członka Komitetu Wykonawczego UEFA. - Można kogoś zawiesić, jeżeli dwie trzecie Komitetu Wykonawczego się pod tym podpisze. Zawieszenie obowiązuje do kongresu, na którym jest głosowanie czy tego delikwenta wyrzucić. Musi być wtedy 50,1 procent ludzi zgodnych - tłumaczył. 

- Nie wydaje mi się, że większość osób była za tym, żeby taką petycję wnieść. Niestety nie wszyscy myślą tak jak my Polacy i nie wszyscy myślą tak, jak ja. Jeśli Rosja byłaby wykluczona ze struktur UEFA, to postępowanie byłoby inne. W Europie różni ludzie różnie myślą. To nie jest takie proste. To nie jest widzimisię - podsumowując Zbigniew Boniek, sugerując, jak naprawdę myśli się w UEFA na temat Rosji.

Bo choć UEFA stara się pomagać Ukrainie, co przyznają sami Ukraińcy, i wykonuje formalne kroki związane z zawieszeniem Rosji, by zadowolić opinię publiczną, tak naprawdę europejska federacja tylko szuka okazji, by móc ponownie odkręcić kurek od Gazpromu. Kurek z pieniędzmi oczywiście. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...