Eksperci grzmią po skandalu w Holandii. Padły bardzo ostre słowa

W czwartek 5 października Legia Warszawa przegrała na wyjeździe z holenderskim AZ Alkmaar 0:1, ale polski futbol nie żyje dziś omawianiem spotkania, a wydarzeniami już po nim. Holenderska policja niedługo po zakończeniu meczu starła się z piłkarzami Legii Warszawa. W trakcie sprzeczki doszło również do ataku na właściciela Legii Dariusza Mioduskiego. Sprawa jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych.

Holenderskie media donoszą, że już przed rozpoczęciem meczu doszło do starć pomiędzy kibicami Legii Warszawa a lokalną policją. Wtedy w wyniku walk przytomność miał stracić jeden z policjantów. Nikt chyba jednak się nie spodziewał, że później z mundurowymi w sprzeczkę wejdą również piłkarze.

Zobacz wideo W takim składzie powinna grać reprezentacja Polski Michała Probierza

Eksperci komentują aferę po meczu Legii. "Skandal" i "Szokujące sceny"

A właśnie tak się stało. Holenderska policja wciąż nie odniosła się do dobrze udokumentowanej sytuacji. W licznych nagraniach opublikowanych w mediach społecznościowych widać, jak policjanci m.in. atakują właściciela i prezesa Legii Dariusza Mioduskiego. Polscy dziennikarze opisali też tło całej sytuacji. Zarzewiem konfliktu miało być zamknięcie stadionu w momencie, gdy część piłkarzy i członków sztabu Legii wciąż nie znalazła się w klubowym autokarze. Ostatecznie sytuacja eskalowała na tyle, że aresztowano piłkarzy Legii - Josue i Radovana Pankowa.

W sprawie próbowała interweniować polska dyplomacja. Dalsze działania zapowiedział też premier Mateusz Morawiecki. Również polskie media społecznościowe od rana żyją tą sytuacją. Na temat wydarzeń w Alkmaar wypowiedzieli się liczni dziennikarze.

"Absolutnie skandaliczne zachowanie holenderskiej policji wobec Legii Warszawa. Nie ma żadnego wytłumaczenia, by tak potraktować prezesa, przedstawicieli i piłkarzy klubu. Minimum przyzwoitości, to walkower..." - domaga się ostrej reakcji na wydarzenia w Holandii dziennikarz Sport.pl Aleksy Kiełbasa.

"Skandal to mało powiedziane! Policja powinna zrobić szpaler, żeby drużyna gości mogła bezpiecznie wejść do autokaru. Tymczasem zachowuje się agresywnie, szarpie spokojnie idacego człowieka, w garniturze, widać że ze sztabu, nie jakiegoś kibola w akcji..." - komentuje na Twitterze Michał Pol.

Niektórych dziennikarzy zastanawia reakcja UEFA na wydarzenia w Holandii. Trzeba pamiętać, że zaatakowany przez policjantów Dariusz Mioduski ma dość ważną pozycję w międzynarodowym futbolu. Właściciel Legii znajduje się we władzach European Club Association (ECA), największej organizacji zrzeszającej kluby piłkarskie w Europie.

"Wyobraźmy teraz sobie co by się działo, gdyby z jakiegokolwiek powodu to się wydarzyło u nas. Raczej bez złudzeń, że UEFA na to jakoś szczególnie zareaguje. Choć chciałbym się mylić. Szokujące sceny" - stwierdza Maciej Iwański.

Również Szymona Janczyka z Weszło ciekawi czy będzie jakakolwiek reakcja europejskiej federacji. "UEFA dużo mówi o bezpieczeństwie, wlepia kary. Ciekawe, jak zareaguje na tę sytuację. Nasze kluby i kibice wielokrotnie obrywali ponad miarę i ponad rzeczywistą winę. Takiego skandalu jak w Alkmaar dawno nie widziałem. Trzeba domagać się ostrej reakcji" - uważa dziennikarz.

"Agresja policji niebywała! Bić, popychać i szarpać prezesa Dariusza Mioduskiego (Legia Warszawa), bo próbuje wyjaśnić sytuacje, to wręcz niesłychana heca! Ciekawe, jak to wyjaśni AZ Alkmaar, który dopuścił do katastrofy organizacyjnej! Co na to UEFA, w której Mioduski pełni funkcję wiceszefa komisji rywalizacji klubowej (Vice Chairman of Club Competitions Committee UEFA)?!? Na razie pytań więcej, niż odpowiedzi, ale SKANDAL bez precedensu!" - grzmi Roman Kołtoń.

"Myślałem, że w piłce nic mnie już nie zaskoczy! Skandal to mało powiedziane!" - uważa Cezary Kucharski, były agent Roberta Lewandowskiego.

"Abstrahując od wszystkich emocji - Alkmaar zupełnie przerosła organizacja meczu. Przerost formy nad treścią, głupawa demonstracja siły, niepotrzebna eskalacja przemocy wobec właściciela klubu, piłkarzy i sztabu Legii. Dwóch piłkarzy spędza noc na komisariacie... skandal i absurd" - podsumował obecny w Holandii dziennikarz "Przeglądu Sportowego" Robert Błoński.

Według dodatkowych informacji przekazanych przez Roberta Błońskiego piłkarze Legii Warszawa rano powinni wrócić samolotem do Polski. Wiele wskazuje na to, że na pokładzie nie będzie Josue oraz Radovana Pankowa, którzy całą noc spędzili na komisariacie policji, choć klub robił wszystko, żeby zostali wypuszczeni. Legia Warszawa przegrała z AZ Alkmaar 0:1 i po rozegraniu dwóch meczów Ligi Konferencji Europy ma na swoim koncie trzy punkty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.