"Łzy. Łzy radości. Co za drużyna. Co za klub. Co za miasto. Co za historia. Wspaniały doping. To jest nierealne" - taki wpis pojawił się na oficjalnym koncie KI Klaksvik zaraz po tym, jak drużyna Magne Hosetha wyeliminowała po rzutach karnych mistrza Szwecji BK Hacken i awansowała do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Ostatecznie klub z pięciotysięcznego miasteczka wylądował jednak w Lidze Konferencji UEFA.
Na dzień dobry KI Klaksvik przegrał 1:2 ze Slovanem Bratysłowa. Ale w czwartek mistrz Wysp Owczych w końcu wywalczył punkt, dzięki remisowi 0:0 z Lille. I był to nieco szczęśliwy wynik dla farerskiego klubu. Wystarczy spojrzeć w statystyki. Francuski klub oddał aż 13 strzałów, ale żadnego (!) celnego. Za to KI Klaksvik po 90 minutach miał dwa uderzenia, w tym jedno celne. Lille częściej też utrzymywało się przy piłće (70 procent czasu) i wykreowało współczynnik xG, czyli tzw. goli oczekiwanych, na poziomie 0.7, podczas gdy KI Klaksvik miało xG na poziomie 0.05.
Architektem sukcesu Klaksviku jest trener Magne Hoseth. Były reprezentant Norwegii, który w kadrze narodowej rozegrał 22 mecze i strzelił jednego gola, przejął drużynę w listopadzie zeszłego roku. W tym sezonie Klaksvik zachwyca nie tylko w Europie. W lidze farerskiej zespół Hosetha ma aż 65 punktów po 24 meczach, dzięki czemu ma aż 12 punktów przewagi nad 11-krotnym mistrzem kraju - B36 Thorshavn.