To dlatego Michniewicz został zwolniony. Ekspert nie ma żadnych wątpliwości

Mundial 2022. Czesław Michniewicz podczas meczu Polska - Argentyna
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Na początku kibice saudyjskiego Abha Club byli podekscytowani, że ich słabiutki zespół przejmie Czesław Michniewicz - selekcjoner, który zrobił dobry wynik na mundialu w Katarze. Ale entuzjazm szybko minął, bo zespół zaczął seryjnie przegrywać. I po ośmiu meczach Polak stracił posadę. - Za jego kadencji Abha stała się bezpłciowa - mówi Sport.pl Adam Błoński, ekspert od piłki azjatyckiej.

Mistrzem Arabii Saudyjskiej jest Al-Ittihad FC, dokąd latem trafił Karim Benzema. Drugie miejsce w lidze zajął Al Nassr, dla którego bramki zdobywa Cristiano Ronaldo. A podium uzupełnił Al-Hilal. To wielka trójka saudyjskiego futbolu. Natomiast Czesław Michniewicz podpisał w lipcu kontrakt z Abha Club, klubem, który zakończył rozgrywki na 12. miejscu (liga liczy 18 klubów). Cel Michniewicza na nowy sezon był jasny.

Zobacz wideo Osobiste wyznanie Joanny Jędrzejczyk: Dlaczego mam się tego wstydzić?

Abha, która od kilku lat walczy o utrzymanie, miała ustabilizować pozycję w środku tabeli. Michniewicz nie musiał zrobić wyników na już. Chodziło o to, by stworzyć fundamenty na przyszłość, czyli żeby klub nie bał się rok w rok o spadek. Ale po ośmiu kolejkach ligi zespół uciułał zaledwie sześć punktów (dwie wygrane i sześć porażek). Bilans bramek 5:14 też wygląda fatalnie. No i Michniewicz został zwolniony

- Decyzja władz klubowych nie może dziwić, bo Abha City spadła do strefy spadkowej i co gorsze: nie było żadnych perspektyw na poprawę. Kulała ofensywa, ale też nie funkcjonowała dobrze obrona, a przecież to właśnie dyscyplina taktyczna i szczelna defensywa miały być mocnymi stronami Michniewicza - mówi nam Adam Błoński, ekspert od piłki azjatyckiej, twórca serwisu "Azja Gola". - Jeżeli nawet średniak ligowy Al-Wehda, w którym nie ma wielkich gwiazd, potrafiła wbić im cztery bramki, to było to najlepsze podsumowanie gry Abhy - dodaje.

- Przygoda Michniewicza okazała się rozczarowaniem, bo Abha za jego kadencji stała się drużyną bezpłciową. Ani nie byli nastawieni na ofensywę, ani nie radzili sobie w obronie. Mało tego: nie było widać prawie żadnych schematów, nawet przy stałych fragmentach. To wyglądało na boisku trochę tak, jak byśmy rzucili piłkę 11 zawodnikom i powiedzieli: grajcie. Na pewno Michniewicza nieco usprawiedliwia fakt, że nie mógł korzystać z szybkiego obrońcy z Iraku Saada Natiqa, który wcześniej był ostoją defensywy, ale nabawił się urazu i nie grał. Przyjście Grzegorza Krychowiaka też niewiele pomogło. No i zamiast postępu drużyna zanotowała regres. W zeszłym sezonie wydawało się, że klub spokojnie się utrzyma w lidze, a stał się kandydatem do spadku - dodaje Błoński.

Jaka przyszłość czeka Michniewicza?

Michniewicz to wciąż trener o ciekawym CV. Pierwszy Puchar Polski zdobył niemal 20 lat temu, gdy prowadził Lecha Poznań, z którym sięgał też po Superpuchar. To drugie trofeum świętował także w 2008 r. z Zagłębiem Lubin, z którym sezon wcześniej wygrał mistrzostwo Polski. Złoty medal ekstraklasy ma także za sezon 2021/21, gdy był trenerem Legii. Z warszawskim klubem udanie pokazał się też w Lidze Europy.

No i nie można zapominać, że ma także doświadczenie selekcjonerskie. Najpierw z kadrą U-21, a potem pracując z seniorską kadrą, z którą udało mu się nawet wyjść z grupy na mundialu w Katarze. Jednak zbyt defensywny styl, i przede wszystkim afera premiowa, sprawiły, że w styczniu 2023 roku PZPN się z nim pożegnał. A czy wciąż może czekać na oferty pracy w Arabii Saudyjskiej?

- Nie sądzę, żeby Michniewicz był spalony na tym rynku. Nie dość, że na arabskim rynku kuleje weryfikacja trenerów, to tutaj często dostaje się szanse, żeby się odkuć. Po Michniewicza mogą się zgłosić drużyny z drugiej i trzeciej ligi saudyjskiej, albo z ekstraklasy innych azjatyckich krajów, jak np. kluby ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Tajlandii. Michniewicz już poznał futbol w tym zakątku świata i to zawsze będzie brane pod uwagę. Tym bardziej że ma za sobą doświadczenie w pracy z kadrą na mundialu czy europejskich pucharów. A więc pomimo faktu, że jego przygoda z Abhą skończyła się tragicznie, wciąż ma szansę w przyszłości dostać ciekawą ofertę - podsumowuje Błoński.

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...