Maik Nawrocki tego lata przeszedł z Legii Warszawa do Celticu za pięć milionów euro. W nowym zespole szybko wywalczył sobie mocną pozycję, pierwsze trzy spotkania rozpoczął w wyjściowym składzie. Problem pojawił się pod koniec sierpnia, gdy doznał kontuzji uda i od tamtego czasu nie gra.
Początkowo szkockie media informowały, że polski obrońca będzie pauzował co najmniej do rozpoczęcia przerwy reprezentacyjnej. Tak też się stało, nie znalazł się w kadrze na spotkania z St. Johnstone (0:0) oraz Rangersami (1:0).
Przerwa Nawrockiego może znacząco się wydłużyć. Świadczy o tym decyzja Celticu, który nie zgłosił go do występów w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Na 23-osobowej liście znalazło się czterech innych stoperów: Nat Phillips, Gustaf Lagerbielke, Cameron Carter-Vickers i Stephen Welsha. Dwaj ostatni jeszcze niedawno także mieli problemy zdrowotne, ale zapewne są bliżej powrotu do gry niż 22-latek.
Więcej podobnych treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Polak ma czego żałować, gdyż nigdy wcześniej nie występował w LM i jeszcze poczeka na debiut. W tym sezonie Celtic trafił do grupy z Atletico Madryt, Lazio oraz Feyenoordem. Rywale są wymagający, ale zespół z Glasgow może powalczyć o awans albo przynajmniej trzecie miejsce, dające prawo gry w fazie pucharowej Ligi Europy.
Od startu rozgrywek ligowych mistrzowie Szkocji są w dobrej formie. Z czterech spotkań trzy wygrali i jedno zremisowali i z 10 punktami są liderem tabeli. Jednocześnie mają już na koncie sporą wpadkę, odpadli z Pucharu Ligi Szkockiej po porażce 0:1 z Kilmarnock w drugiej rundzie.