Nie widać żadnych powodów, dla których można chwalić reprezentację Polski. Pojawia się coraz więcej krytykujących, kibice są coraz bardziej sfrustrowani. Kolejni byli reprezentanci i eksperci są rozczarowani zaistniałą sytuacją. Sami próbują zdiagnozować problem, jak np. Roman Kosecki. Jego zdaniem coś się w tej kadrze wypaliło.
Kadra nie ma stylu gry, wyników, na boisku brakuje charakteru i osobowości, nikt nie bierze odpowiedzialności za grę, zawodnicy nie potrafią wytłumaczyć swoich błędów. W pomeczowych wywiadach tylko przepraszają i mówią o zżerającym ich poczuciu wstydu.
Na upadek polskiej kadry złożyło się kilka czynników. Według Romana Koseckiego nie ma już tej chemii w zespole. - Zauważyłem, że chyba wypaliła się jakaś chemia między tymi chłopakami. Czas na naprawdę konkretne zmiany. Nie wiem, czy chłopaki już się nie potrafią dogadywać, czy po prostu czas niektórych już minął - stwierdził w rozmowie z WP SportoweFakty.
Były reprezentant Polski nie wyobraża sobie, by kontynuowano współpracę z Fernando Santosem, skoro nie realizuje postawionym przed nich celów. Portugalczyk nie odmładza kadry, nie wprowadza nowych zawodników, a awans na mistrzostwa Europy się oddalił.
- Tutaj to wszystko się rozpadło. Ewidentnie coś się charakterologicznie rozwaliło w drużynie, bo w piłkę grać potrafią, jednak nie było tej chemii, tej walki na boisku, to czego można było pozazdrościć naszym ostatnim przeciwnikom - ocenił.
Faworytem do zastąpienia Santosa jest Marek Papszun. Kosecki także by postawił na polskiego trenera, choć ma też innych kandydatów.
- Ja bym stawiał na Polaka. Nawet mam cztery osoby, które spokojnie mogłyby tę kadrę przejąć, jak Jan Urban, Maciej Skorża, Michał Probierz czy Marek Papszun. Każdy z nich mógłby spokojnie tę kadrę prowadzić. Od razu też być może wszyscy by mieli lepszy kontakt ze sobą - przyznał.
Reprezentacja Polski zagra jeszcze cztery mecze w tym roku - trzy eliminacyjne (z Wyspami Owczymi na wyjeździe, z Mołdawią i Czechami u siebie), a w drugiej połowie listopada zagra sparing z Łotwą.