Nie tylko dlatego, że Polska wtedy wygrała - choć oczywiście zwycięstwo z Albańczykami znacząco zwiększyłoby szanse Biało-Czerwonych na awans do Euro 2024 - ale również z tego powodu, że Lewandowski debiut miał naprawdę dobry.
Rywal nie był najlepszy. Lewandowski debiutował w meczu z San Marino, czyli z przeciwnikiem, któremu klasą zdecydowanie bliżej do reprezentacji Wysp Owczych niż Albanii. Skojarzeń z ostatnim rywalem reprezentacji Polski jest jednak więcej. Wtedy Polska również męczyła się ze słabeuszami - i też wygrała zaledwie 2:0 - a Sanmaryńczycy nie wykorzystali świetnej okazji - rzutu karnego na początku spotkania. Selekcjoner Leo Benhakker w tym meczu dał szansę nie tylko Lewandowskiemu, ale również, wchodzącemu dopiero do kadry Łukaszowi Piszczkowi (6. mecz).
Lewandowski był wtedy od kilku miesięcy napastnikiem Lecha Poznań. Przed debiutem w kadrze zdobył trzy pierwsze bramki w ekstraklasie i kolejne trzy w eliminacjach do Pucharu UEFA. Danie szansy młodemu piłkarzowi opłaciło się Benhakkerowi - obecny kapitan reprezentacji Polski strzelił zwycięską bramkę na 2:0.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Grzegorz Wojtkowiak dośrodkował piłkę do znajdującego się w polu karnym Euzebiusza Smolarka. Ten oddał strzał, ale jego uderzenie uderzyło w słupek. Do piłki dopadł Lewandowski, który wbił ją z najbliższej odległości. Komentujący tamten mecz Dariusz Szpakowski zachwycał się instynktem strzeleckim młodego napastnika.
15 lat później ten instynkt przyda się ponownie w 144. meczu Roberta Lewandowskiego. Reprezentacja Polski w niedzielę 10 września o godzinie 20:45 rozegra spotkanie eliminacji mistrzostw Europy z Albanią. Wygrana znacznie zwiększy szanse Polaków na bezpośredni awans - Biało-Czerwoni staną się liderami grupy eliminacyjnej. Porażka bardzo utrudni zadanie podopiecznym Fernando Santosa. Już pojawiły się plotki, że przegrana z Albanią będzie oznaczać koniec pracy Portugalczyka w Polsce.