Do FC Barcelony przyszło latem pięciu zawodników, ale tylko jeden transfer był płatny. Było też kilka odejść z klubu.
Trzeba pamiętać, że sytuacja finansowa FC Barcelony jest skomplikowana i dodatkowo utrudniona przez finansowe fair play La Ligi, dlatego nie mogła wydać kilkudziesięciu milionów euro na transfery. Wydawało się, że ze względu na brak powrotu Leo Messiego będzie mogła działać prężniej na rynku, ale tak się nie stało. W letnim okienku transferowym "Blaugrana" ściągnęła tylko jednego zawodnika za pieniądze - Oriola Romeu z Girony za 3,4 mln euro.
Do stolicy Katalonii za darmo przyszli Ilkay Gundogan i Inigo Martinez. Niemiec i Hiszpan nie przedłużyli swoich kontraktów z Manchesterem City i Athletikiem Bilbao. Na roczne wypożyczenia przyszło dwóch Portugalczyków - Joao Felix i Joao Cancelo, którzy nie chcą zostać dłużej odpowiednio w Atletico Madryt i Manchesterze City. Ale Barcelona nie ma zapisanej opcji wykupu obu piłkarzy. Oba wypożyczenia udało się zamknąć w ostatni dzień okienka transferowego w Hiszpanii.
Jak wyliczył kataloński dziennik "Sport", opłata za Oriola Romeu sprawia, że Barcelona jest na przedostatnim miejscu w La Lidze pod względem wydatków na transfery. Jedynie Athletic Bilbao nie wydał ani grosza na zakupy piłkarzy. Najwięcej ze wszystkich zespołów wydał Real Madryt, bo 130 mln euro.
Pieniądze na większy transfer Barcelona zainwestowała w zakup Vitora Roque z Athletico Paranense. Wydała na niego 40 mln euro. Utalentowany Brazylijczyk przyjdzie do zespołu w przyszłym roku, dlatego ta kwota nie jest liczona do bilansu z tego lata. Barcelona starała się przyspieszyć transfer 18-latka. Liczyła, że uda się go zmieścić w budżecie razem z Cancelo i Feliksem. Napotkano jednak trudności i postanowiono poczekać, aż nastolatek przyjdzie w 2024 r.
W tabeli La Ligi FC Barcelona ma siedem punktów po trzech meczach i zajmuje czwarte miejsce. W niedzielny wieczór zagra na wyjeździe z Osasuną Pampeluna.