Sceny na konferencji po meczu Legii. "Brak mi słów"

Bartłomiej Kubiak
- Jestem bardzo zadowolony, usatysfakcjonowany, szczęśliwy i dumny - mówił po meczu Kosta Runjaić, trener Legii Warszawa, która w czwartek po dogrywce i serii rzutów karnych wyeliminowała FC Midtjylland (1:1, 6:5 p.k.) i jesienią zagra w fazie grupowej Ligi Konferencji Europy.

Już było grubo po północy, kiedy trener Legii pojawił się w sali konferencyjnej na pierwszym piętrze stadionu Legii. Widać było po nim duże zmęczenie, ale też satysfakcję. Zaczęło się jednak od braw dziennikarzy, którzy w ten sposób podziękowali trenerowi, że po sezonie przerwy znowu doprowadził Legię do europejskich pucharów. Do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy, po dwumeczu z FC Midtjylland, który rozstrzygnął się dopiero po dogrywce i sześciu seriach rzutów karnych.

Zobacz wideo Polska ma kolejny imponujący stadion! Sportowa perełka

- Dziękuję i dobry wieczór wszystkim - trener Legii przywitał się z dziennikarzami po polsku, ale po chwili już mówił tylko po angielsku. - Za nami naprawdę ciężka bitwa. Gratulacje i szacunek dla mojej drużyny. Tak naprawdę brak mi słów dla naszego zespołu, który po raz kolejny stworzył świetne widowisko. Najważniejsze, że zakończone sukcesem. Zagramy jesienią w Lidze Konferencji Europy. Jestem bardzo zadowolony, usatysfakcjonowany, szczęśliwy i dumny. Nie tylko z powodu awansu, ale również ze względu na sposób, w jaki sobie radzimy jako zespół i grupa, ale też jako klub, jako Legia. To wszystko napawa mnie dumą - dodał.

Legia nie ćwiczyła rzutów karnych

Runjaić przyznał, że przed czwartkowym rewanżem z Duńczykami, który Legia musiała wygrać (w pierwszym meczu na wyjeździe zremisowała 3:3), miał dobre przeczucia. - Nie wiem, jak to wyjaśnić, ale tak mnie tknęło po środowym treningu. Widziałem na nim zespół bardzo skoncentrowany i spokojny. To samo było później w hotelu. Po pierwszych minutach meczu stało się w zasadzie dla mnie jasne, że to skończy się happy endem. No może do rzutów karnych, bo wtedy już takiej pewności nie miałem. Wiadomo, że karne to jest loteria. Liczy się w nich szczęście, ale też energia, wiara i jakość. Zasłużyliśmy na ten awans - podkreślił.

Trener Legii zdradził, że przed meczem z Midtjylland jego drużyna nie ćwiczyła rzutów karnych. - To tylko pokazuje, jak szalona jest moja praca. Wygraliśmy serię jedenastek bez treningów. Choć z drugiej strony uważam, że tak naprawdę nie da się dobrze wytrenować tego elementu. Bardzo często karne to jest loteria. Do tego dochodzi presja, emocje, zmęczenie. Musisz utrzymać spokój, wierzyć w siebie. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę prowadzić drużynę z takim charakterem - przyznał.

"Każdy zasłużył na to, by być w tym miejscu"

Trener Legii po meczu z Midtjylland odpowiadał cierpliwie na pytania dziennikarzy przez ponad pół godziny. Z sali konferencyjnej wyszedł już po 1. w nocy. Wtedy po raz drugi usłyszał oklaski. - Wiele meczów musiałem poprowadzić w swojej karierze, by otrzymać taką szansę. To była także ogromna odpowiedzialność. Kamień milowy dla klubu w kwestii rozwoju drużyny. Dla mnie, jako trenera, to będzie nowe doświadczenie. Bardzo dziękuję całemu mojemu sztabowi, a także każdemu pracownikowi klubu. Każdy zasłużył na to, by być w tym miejscu. W czwartek wykonaliśmy zadanie, osiągnęliśmy cel, jestem szczęśliwy. Natomiast od piątku już myślimy tylko o starciu z Widzewem - zakończył Runjaić.

Zanim Legia zagra z Widzewem (niedziela, godz. 17.30), w piątek pozna rywali w fazie grupowej LKE. Losowanie o 14.30.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.