Clement Lenglet przyszedł do FC Barcelony w 2018 r. z Sevilli i szybko wywalczył sobie miejsce w składzie. Ale w trakcie pandemii koronawirusa znacznie obniżył loty, a najsłabiej prezentował się po przyjściu Xaviego. Trener nie widział Francuza w zespole. Ten spędził ostatni sezon na wypożyczeniu w Tottenhamie. Po powrocie do "Blaugrany" jego sytuacja się nie zmieniła, klub ze stolicy Katalonii dalej chciał pozbyć się piłkarza.
Było pewne, że Clement Lenglet nie zagra w FC Barcelonie w tym sezonie, nawet nie przydzielono mu numeru. Pojawiła się możliwość sprzedaży Francuza, chęć wyrażał Tottenham, który był zadowolony z jego gry w okresie wypożyczenie. Ale londyńczycy nie doszli do porozumienia z "Dumą Katalonii" i transfer upadł.
Władze Barcelony szukały zatem możliwości wypożyczenia Lengleta w Hiszpanii i we Włoszech, ale żaden z zespołów nie był skłonny zgodzić się na warunki proponowane przez "Blaugranę" - dwuletnie wypożyczenie i pokrycie znacznej większości jego wynagrodzenia.
Ostatecznie znalazł się chętny na wypożyczenie. Dziennikarz katalońskiego "Sportu" Toni Juanmarti poinformował, że Aston Villa przystała na warunki Barcelony i będzie płacić Lengletowi 75 procent pensji. Pozostałą część wynagrodzenia opłaci "Blaugrana". Informacje Hiszpana potwierdził też Fabrizio Romano, ale żaden z tych dziennikarzy nie mówi o okresie wypożyczenia. Francuski obrońca ma ważny kontrakt z Barceloną do końca czerwca 2026 r.
"Potwierdzone w 100 procentach: Lenglet trafia na wypożyczenie do Aston Villi. W operacji nie ma możliwości zakupu" - podał Juanmarti na Twitterze.
Lenglet miał wylecieć do Anglii jeszcze w środę, a w czwartek ma przejść testy medyczne. Według Gerarda Romero jego wypożyczenie wygeneruje dla Barcelony 7,9 mln euro w finansowym fair play La Ligi.
FC Barcelona nie porywa swoją grą na początku tego sezonu, ale w lidze ma siedem punktów po trzech meczach. Aston Villa jest drugim najlepiej punktującym zespołem w Premier League w tym roku. W tym sezonie po trzech kolejkach ma sześć punktów. Ostatnio dublet ustrzelił Matty Cash, a zespół z Birmingham wygrał z Burnley 3:1.