Po tym, jak najbliżsi zawodnika nie mogli się z nim skontaktować, sprawa została zgłoszona na policję, która rozpoczęła poszukiwania. Po raz ostatni kontakt z Hameedem miał jego ojciec, który rozmawiał z nim 21 sierpnia około 11:00. Od 12:00 nie odbierał już telefonu. Piłkarz miał pojechać do Chorwacji.
Tak się jednak nie stało. Po kilku godzinach bez kontaktu zaniepokojony ojciec zabukował bilet i poleciał ze Szwecji do Węgier, gdzie znalazł ładujące się auto syna w garażu. Wtedy wezwał policję, która weszła do mieszkania. Od początku podejrzewano, że iracki zawodnik został porwany. Wszystko przez okoliczności jego przejścia do HNK Goricy. Hameed miał najpierw ustalić warunki kontraktu z innym klubem, żeby w ostatniej chwili zmienić zdanie. Wtedy miały zacząć się groźby - opowiadał jego ojciec w rozmowie ze szwedzkim "Aftonbladet".
- Dwie osoby przyszły do hotelu, w którym wtedy spał. Jedna z nich groziła mu nożem. Obsługa wezwała policję, która przyjechała po kilku minutach i zatrzymała mężczyznę. Mój syn był przerażony - powiedział mężczyzna.
Niedługo potem do zawodnika miał zadzwonić działacz wspomnianego klubu, który zażądał 50 000 euro za nieudany transfer. Piłkarz odmówił i właśnie dlatego miał zostać porwany - twierdził jego ojciec.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Zawodnika odnalazła węgierska policja, która go przesłuchała i zakończyła poszukiwania. Hameed od razu skontaktował się też z prezesem swojego nowego klubu, któremu podziękował za troskę i obiecał, że niedługo przekaże więcej informacji - wynika z komunikatu opublikowanego przez HNK Goricę. Można się spodziewać, że ta sprawa jeszcze będzie miała swoją kontynuację.