Rywalizacja w ligach europejskich dopiero się rozpoczyna. W piątek wystartowały między innymi hiszpańska La Liga, francuska Ligue 1 czy angielska Premier League. Drużyny polskiej ekstraklasy rozgrywają z kolei w ten weekend spotkania czwartej kolejki. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda za oceanem, gdzie zmagania trwają już od kwietnia. W jednym z ostatnich spotkań doszło do kuriozalnej sytuacji.
W meczu 17. kolejki najważniejszych rozgrywek w Brazylii liderujące Botafogo podejmowało u siebie Internacional, czyli drugą drużynę poprzedniego sezonu. Choć przyjezdni plasują się obecnie w dolnej części tabeli i nie byli faworytami, w 18. minucie zdołali objąć prowadzenie. Okoliczności były jednak bardzo nietypowe.
Na strzał na bramkę zdecydował się Mauricio. Lucas Perri był bliski pewnej interwencji i złapania piłki, jednak ta wyślizgnęła mu się z rąk. Bramkarz zaczął nerwowo szukać futbolówki i odwrócił się w stronę bramki. Jego nieuwagę szybko wykorzystał Mauricio, który wbił piłkę między słupki i dał prowadzenie przyjezdnym.
Internacional niespodziewanie utrzymał prowadzenie do końca pierwszej połowy. W drugiej części gospodarze udowodnili jednak swoją wyższość nad rywalami. W 55. minucie wynik wyrównał Victor Sa, a po trzech minutach Botagofo wyszło na prowadzenie po samobójczej bramce Nicolasa Hernandeza. Wynik na 3:1 ustalił w 73. minucie Luis Henrique.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Po kolejnym zwycięstwie gospodarze prowadzą w tabeli ligi brazylijskiej z dorobkiem 47 punktów. Liderzy mają bezpieczną, 16-punktową przewagę nad drugim Flamengo.