Tak wyglądały ostatnie chwile zamordowanego kibica. "Bracie, krwawię"

Nie milkną echa po niedawnych wydarzeniach na ulicach Aten. Przed meczem w el. Ligi Mistrzów tamtejszy AEK miał zmierzyć się z Dinamem Zagrzeb. Mecz został jednak przełożony ze względu na zamieszki, w wyniku których zginął jeden kibic. Jego kolega wyznał, co poszkodowany mówił mu przed tragedią. - Bracie, dźgnęli mnie. Krwawię - relacjonował.
Dynamo Zagrzeb AEK Ateny
Fot. twitter.com/thecasualultra, twitter.com/HooligansTV_eu

AEK Ateny w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów miał zmierzyć z Dinamem Zagrzeb 8 sierpnia. W przeddzień meczu na ulicach stolicy Grecji doszło do starć między kibicami. Według relacji lokalnych mediów fani chorwackiego zespołu chodzili po mieście z nożami czy kijami bejsbolowymi oraz próbowali wedrzeć się na stadion rywala.

Zobacz wideo Lewandowski: Ciężko coś powiedzieć, bo to jest niewiarygodne

Tragiczny finał zamieszek w Atenach. Nie żyje kibic pchnięty nożem

Niestety, w wyniku zamieszek pomiędzy kibicami obu zespołów oraz policją jedna osoba poniosła śmierć. Michalis Katsouris, 29-letni fan AEK-u Ateny, został dźgnięty nożem przez pseudokibica Dinama Zagrzeb.

Mimo akcji ratunkowej i transportu do szpitala mężczyzny nie udało się uratować. - Przepraszam, wciąż się trzęsę, ale widziałem, że padł nieprzytomny, stracił dużo krwi, prawie całą. Szybko położyliśmy go na noszach i zawieźliśmy do szpitala Czerwonego Krzyża. Ja jechałem na pełnym gazie. Nie patrzyłem, co dzieje się z tyłu - wspominał w rozmowie z mediami kierowca ambulansu, który był świadkiem całego zdarzenia.

Przerażające słowa zmarłego kibica. "Dźgnęli mnie. Krwawię"

Teraz głos zabrał przyjaciel zamordowanego kibica, Christos, który w rozmowie z grecką telewizją ANT1 opowiedział o tragicznym wydarzeniu z własnej perspektywy, gdyż towarzyszył tamtego dnia Katsourisowi. - Zaczęliśmy uciekać, gdy w pewnym momencie usłyszałem głos Mihalisa: "Bracie, dźgnęli mnie nożem, krwawię" - wyznał.

Mężczyźni przebiegli kolejne sto metrów i znaleźli schronienie w okolicach kościoła. Christos opowiada, że rannemu koledze próbowała pomóc towarzysząca im dziewczyna, a on sam wyruszył szukać ratowników. - Nie było karetki, chociaż wiele osób ją wzywało. Z tego, co słyszałem, przez 20 minut policja nie przepuszczała ambulansów i strażaków. Tak się złożyło, że znalazłem prywatną karetkę i błagałem kierowcę, aby do nas przyjechał, że jest wielu rannych i że mój przyjaciel umiera. W ten sposób pomoc do nas dotarła - wspomina. 

Zaznaczył również, że gdyby pomoc przyjechała szybciej, 29-latek przeżyłby. - Nigdy nikogo nie skrzywdził. Jego miłość do AEK była ogromna. Jesteśmy rodziną i wszyscy jesteśmy z tobą, bracie. Nie spaliśmy od dwóch nocy - dodał w wywiadzie, kierując słowa do zamordowanego kolegi. Władze klubu z Aten po zamieszkach wywołanych przez chorwackich chuliganów domagają się od UEFA wykluczenia Dinama Zagrzeb z rozgrywek eliminacji do Ligi Mistrzów.

Więcej o: