Marcelo w 2022 r. pożegnał się po 15 latach z Realem Madryt, z którym zdobył najważniejsze trofea. Wtedy podpisał umowę z greckim Olympiakosem, ale dla klubu z Pireusu rozegrał zaledwie 10 spotkań i po niespełna pół roku rozwiązał kontrakt. W lutym wrócił do Fluminense. Po powrocie dla brazylijskiej drużyny rozegrał jak do tej pory 15 spotkań, ale szczególnie to ostatnie zapamięta na zawsze.
We wtorkowy wieczór Fluminense grało na wyjeździe z Argentinos Juniors w pierwszym meczu 1/8 finału Copa Libertadores. Skończyło się remisem 1:1, ale w pamięci zostaną głównie obrazki z 56. minuty. Wtedy Marcelo próbował zejść do środka boiska z lewej strony i przy próbie dryblingu nieszczęśliwie stanął na nodze Luciano Sancheza. Do Brazylijczyka niemal od razu dotarło, co się wydarzyło.
Powtórki ukazały, że u rywala doszło do strasznej kontuzji. Jego noga nienaturalnie wygięła się w kolanie. Marcelo obejrzał za to czerwoną kartkę i załamany opuszczał murawę. Był pocieszany nawet przez piłkarzy Argentinos Juniors, którzy wiedzieli, że nie faulował umyślnie.
Nie ulega jednak wątpliwości, że Sanchez doznał niezwykle poważnej kontuzji. Z doniesień medialnych wynika, że doszło u niego do całkowitej dyslokacji kolana, a rehabilitacja może potrwać nawet rok.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Brazylijczyk zaraz po spotkaniu publicznie przeprosił za całą sytuację. "Dzisiaj przeżyłem bardzo trudną sytuację na boisku. Nieumyślnie doprowadziłem do kontuzji u kolegi z boiska. Luciano Sanchezie, życzę ci jak najszybszego powrotu do zdrowia" - napisał w mediach społecznościowych.
Była to trzecia czerwona kartka, którą Marcelo otrzymał w karierze.