W nocy z piątku na sobotę Leo Messi wreszcie zadebiutował w Interze Miami. Argentyńczyk pojawił się w 54. minucie na boisku w meczu przeciwko Cruz Azul w Leagues Cup przy wyniku 1:1. W 65. minucie było 1:1 i kibice gospodarzy mogli zastanawiać się, czy Messi już w pierwszym występie pokaże część swojej magii, którą zachwycał w barwach Argentyny czy FC Barcelony. Na to musieli poczekać do doliczonego czasu drugiej połowy. Messi ustawił piłkę przed polem karnym do uderzenia z rzutu wolnego i posłał ją w samo okienka bramki rywali, czym zapewnił Interowi Miami wygraną 2:1.
Na Lockhart Stadium debiut Messiego oglądali m.in. LeBron James, Serena Williams, czy Kim Kardashian, ale nie zabrakło oczywiście współwłaściciela klubu, Davida Beckhama i jego rodziny. Anglik, który sam przecież słynął ze świetnie wykonywanych rzutów wolnych, nie ukrywał wzruszenia po golu Argentyńczyka na 2:1. Z jego oczu można było też wyczytać dumę z powodu meczu i wygranej w tak filmowych okolicznościach.
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Po meczu Beckham cierpliwie czekał, aż Messi zapozuje do kilku zdjęć i rozda autografy, żeby go przytulić po tak efektownym debiucie.
- Gdy zobaczyłem, że sędzia podyktował rzut wolny, to czułem, że to musi się skończyć w taki sposób [golem Messiego - przyp. red.]. Dzisiejsza noc była emocjonująca dla naszych fanów. Wszyscy ci ludzie przybyli na stadion, żeby tylko zobaczyć Leo wychodzącego na boisku i to niezależnie od tego, co zrobił później. Brak mi słów - mówił Beckham cytowany przez portal Goal.com.