Lewandowski dosadnie podsumowany przez legendę. "Nieobecny"

Jerzy Dudek w rozmowie z "Super Expressem" wyraził pretensje do piłkarzy kadry narodowej, dotyczące ich postawy w ostatnich meczach reprezentacji. Dostało się także kapitanowi biało-czerwonych Robertowi Lewandowskiemu.
Robert Lewandowski
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Nieudany mecz Polski z Mołdawią (porażka 2:3), wywołał lawinę krytyki i komentarzy. Nierzadko eksperci i byli reprezentanci nie zostawiali suchej nitki na liderach obecnej kadry narodowej. W tym samym kierunku podążył Jerzy Dudek, bramkarz przez lata strzegący słupków polskiej kadry narodowej. Były golkiper między innymi Liverpoolu i Realu Madryt na łamach "SE" zarzucił Robertowi Lewandowskiemu brak zaangażowania.

Zobacz wideo "Rugby na wózkach to nie jest miękki sport. To jest murdeball"

Miałoby się to, według Dudka, objawiać w mniejszym wsparciu "Lewego" udzielanego młodszym zawodnikom. Uczestnik mundialu z 2002 roku stwierdził, że dobrze byłoby, gdyby Lewandowski zachowywał się podczas zgrupowania i meczów reprezentacji tak jak Cristiano Ronaldo. "Szczególnie gdy jest bariera językowa. Robert musi pomagać trenerowi swoim autorytetem. Mam nadzieje, że dopracuje to" - powiedział, zahaczając przy okazji o Fernando Santosa, aktualnego selekcjonera Polski.

Lewandowski nieobecny w meczach Polski. W Barcelonie gra inaczej

"Mam wrażenie, że w drużynie narodowej (Lewandowski - przyp. red.) jest często nieobecny duchem, często stoi i czeka. W Barcelonie za to schodzi do drugiej linii robiąc przewagę. Wiem, że Barca to nie kadra. Jednak z takimi przeciwnikami, jakich mamy w grupie eliminacji EURO 2024, musi to robić. To są te momenty, które pokazują lidera zespołu" stwierdził zawodnik należący do Klubu Wybitnego Reprezentanta.

To nie pierwszy głos krytykującego postawę Roberta Lewandowskiego w meczach z "orzełkiem" na piersi. Wielu fachowców ma podobne obserwacje, a temat stał się na tyle poważny, że na poważnie zaczęto dywagować o odebraniu "Lewemu" opaski kapitańskiej. Portugalski selekcjoner Fernando Santos na nic takiego się jednak nie zdecydował.

Więcej o: