Ostatnie miesiące w karierze Szymona Marciniaka wyglądają kapitalnie. Pod koniec ubiegłego roku najlepszy polski arbiter posędziował finał mistrzostw świata w Katarze, a później prowadził istotne spotkania klubowe. Zwieńczeniem był sobotni finał Ligi Mistrzów, w którym po raz kolejny udowodnił, wielką klasę. Uwagę fanów zwróciła sytuacja z pierwszej połowy, kiedy błyskawicznie utemperował zapędy gwiazdy Interu.
Marciniak zebrał bardzo wysokie noty za występ w finałowym starciu. Poza drobnymi pomyłkami podejmował słuszne decyzje, a ponadto kapitalnie zarządzał spotkaniem. Wielu sędziów z podziwem wypowiedziało się na jego temat. - To najlepszy sędzia na świecie. Mówię tu zarówno o ostatnich latach, jak i o teraźniejszości - zakomunikował legendarny sędzia Markus Merk.
Zarządzanie jest zdecydowanie jedną z firmowych cech 42-latka i po raz kolejny przekonali się o tym piłkarze na boisku, a zwłaszcza pomocnik Interu Nicolo Barella. W 18. minucie spotkania 26-latek ruszył w kierunku Marciniaka, będąc niezadowolonym z podjętej przez niego decyzji. Szybko jednak tego pożałował, bo arbiter skutecznie utemperował jego zapędy.
Więcej podobnych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Kilka godzin temu poinformowaliśmy o tym, ile Marciniak zarobił za prowadzenie finału. Nie są to jednak oszałamiające kwoty, zwłaszcza kiedy weźmiemy pod uwagę stawkę tego spotkania. Dużo większe pieniądze zaoferowała mu saudyjska federacja piłkarska, która chciałaby, aby prowadził spotkania na tamtejszym terenie. Jeśli zdecydowałby się przyjąć propozycję, to musiałby zrzec się statutu sędziego międzynarodowego, ponieważ władze Publicznego Funduszu Inwestycyjnego Arabii Saudyjskiej chcą podpisać z nim kontrakt na wyłączność.